piątek, 6 grudnia 2013

To było inne

-Mamo? - Powiedziała niepewnie Allie, wślizgując się go kuchni gdzie Macy McHenry właśnie kroiła pomidory.
-O co chodzi, Allie? - Odpowiedziała ze zmęczeniem Macy, ściągając z oczu kosmyk włosów.
-Chciałabym z tobą o czymś porozmawiać.
-Tak? - Macy kontynuowała krojenie pomidorów, stojąc plecami do Allie.
-Yy... - Allie była lekko zestresowana. To był tydzień po Święcie Dziękczynienia, i mimo że presja przygotowania kolacji dla całej rodziny nie ciążyła już na jej matce, Allie wciąż była trochę niechętna pytając ją o Bahamy.
-Co, Allie? - Zapytała Macy z lekkim zniecierpliwieniem.
Allie wzięła głęboki wdech. -No bo, yy... dzień po świętach, wszyscy z trasy lecą do Atlantis Resort na Bahamach i chciałam się dowiedzieć czy mogłabym z nimi polecieć. Praktycznie każdy  tam będzie, albo przynajmniej wszyscy którzy występują i ich załogi. Będziemy tam do dnia po Nowym Roku, a potem polecimy do Bostonu na drugą część trasy. Będzie naprawdę świetna zabawa i chciałabym pojechać.
Przez chwilę była cisza poza cichym dźwiękiem noża uderzającego o drewnianą deskę do krojenia.
-Mamo? - Zapytała nerwowo Allie.
-Chcesz jechać na Bahamy na święta? - Zapytała Macy.
-Nie, nie na Święta, nie. Dzień po. - Wyjaśniła Allie. - Wszyscy lecą stamtąd gdzie są i spotykamy się na Bahamach.
-A, yy...jak zamierzasz za to wszystko zapłacić? - Zapytała chłodno Macy.
-Pieniędzmi, które zarobiłam na trasie... - Odpowiedziała Allie. Tak bardzo jak jej mama chciała narzekać na ich "ciasny budżet", najwyraźniej zapomniała o małym szczególe, że Allie całkiem nieźle zarabiała biorąc pod uwagę fakt, iż była tancerką na ogólnokrajowej trasie koncertowej.
Macy nie miała na to odpowiedzi. Po chwili odpowiedziała ciężko. - Rozumiem.
-O czym rozmawiamy? - George McHenry, ojciec Allie, zapytał wchodząc do pomieszczenia.
Allie nie mogła nic poradzić na to, iż była zirytowana jego widokiem. Nigdy nie wybaczy mu tego co zrobił jej mamie; to przez niego ich rodzina powoli się rozpadała.
-Allie chce jechać na Bahamy dzień po Świętach ze znajomymi z trasy. - Odpowiedziała Macy.
-Bahamy? - Zapytał George, unosząc brwi. - Brzmi ciekawie. Na jak długo?
-Do dnia po Nowym Roku. - Odpowiedziała Allie, zanim podała mu wszystkie szczegóły dotyczące wycieczki.
-Cóż, dla mnie brzmi wspaniale. - Odpowiedział George, uśmiechając się do niej.
Allie kiwnęła głową. - Wiem, jestem bardzo podekscytowana! Więc...czy to znaczy że mogę jechać? - Zapytała z nadzieją.
George i Macy wymienili spojrzenia.
-Uh...kto dokładnej ma jeszcze jechać? - Zapytał przezornie George, przyglądając się Allie.
Allie wzruszyła ramionami. - Tak jak mówiłam, praktycznie każdy kto występuje i ich ekipy. Jasmine, Meaghan, Kristen, Justin, jego przyjaciele Ryan i Chaz--
-Tam będą chłopcy? - Zapytał nagle George, szybko się prostując i posyłając swojej córce surowe spojrzenie.
-Tak... - Odpowiedziała powoli Allie, lekko zdziwiona reakcją taty.
-Nie jedziesz. - Powiedział natychmiastowo George.
-Czekaj, co? Czemu? - Krzyknęła Allie.
-Czy wyglądamy ci na głupców, Allie? To zły pomysł pozwalając nastoletnim dziewczynom i chłopakom jechać samemu na wakacje. - Powiedział stanowczo George.
-Nie będziemy sami, tato, ekipa każdego tam będzie! Będzie pełno dorosłych! Mama Justina prawdopodobnie też jedzie, tak samo Jasmine! Tam będzie więcej dorosłych niż nastolatków. - Zaprotestowała Allie.
-To wciąż niczego nie zmienia. - Odpowiedział George. - Nastolatkowie o obu płciach jadący razem na wakacje na plaży to czyhająca katastrofa. Chłopcy w twoim wieku chcą tylko jednej rzeczy, Allie.
-Ta, to na pewno wiesz. - Wymamrotała ponuro Allie, natychmiastowo myśląc o przypadkowej kobiecie, z którą zdradzał jej matkę.
-Co? - Zapytał gwałtownie.
-Nic. - Odpowiedział szybko Allie. Westchnęła w irytacji. - Tato, nie jestem idiotką. Nie zrobię niczego głupiego. Dlaczego nagle stałeś się taki opiekuńczy w stosunku do mnie będącej wokół nastoletnich chłopaków? Jestem wśród nich przez cały czas! I miałam kilku chłopaków!
- To było co innego. - Powiedział George. - Znamy tych z którymi się zadajesz, znaliśmy twoich chłopaków. Nie znamy żadnego z tych, z którymi byłabyś na wakacjach.
-Znalibyście, gdybyście choć raz odwiedzili mnie w trasie. - Powiedział Allie z goryczą.
-Alexandro, nie będziemy znowu na ten temat dyskutować! - Wykrzyczała sfrustrowana Macy. - Wiesz bardzo dobrze dlaczego nie możemy!
Allie przewróciła oczami. - Okej, spoko, wszystko jedno. To nie o to chodzi. Przecież nie raz byłam z nimi sama, w końcu jestem z nimi w trasie przez kilka tygodni. Jesteśmy wokół tych samych dorosłych ludzi, to praktycznie to samo jakbym była na tych wakacjach! Nie rozumiem czemu mielibyście mnie nie puścić. To tak jakbym jechała w trasę na Karaiby, tylko nie będziemy pracować.
-No właśnie, Allie, nie będziecie pracować! - Powiedział George. - A to oznacza więcej wolnego czasu i więcej szans do myślenia o tym co mogliby z tobą zrobić!
Allie jęknęła. - Jezu, tato, to nie są zwierzęta.
-Ale o tym chcieliby myślec! - Krzyknął George.
-Nie rozumiem jaka jest różnica pomiędzy nimi a ludźmi takimi jak Mitchell! Są w tym samym wieku!
-Tak jak powiedział twój ojciec, nie znamy ich! - Powiedziała Macy, dołączając. - A różnicą jest to, że chłopcy w trasie, tacy jak ten Justin Bieber, są sławni, a Mitchell i twoi inni koledzy nie!
-Dokładnie! Sławni ludzi nie chcą nic więcej poza seksem, pieniędzmi i jeszcze większej sławy! Nie ufam im. - Powiedział stanowczo George.
Allie wyrzuciła ramiona w górę. - Whoa, chwila! A co z Liamem? Zapominacie, że już chodziłam z kimś sławnym! Jemu ufaliście!
-Liam był inny. - Macy natychmiast odpowiedziała.
-Nie, zdecydowane nie był. Nie znaliście go zanim zaczęłam się z nim umawiać, a nie przeszkadzało wam to że jesteśmy razem. - Powiedziała spokojnie Allie.
-I zobacz co się stało! - Krzyknął George. - Skończył zdradzając cię i wykorzystując! Ta, celebryci są naprawdę świetnymi osobami do współpracy i chodzenia na randki! - Powiedział sarkastycznie.
-Dzięki za przypomnienie o mojej super ekstra przeszłości z Liamem! - Krzyknęła Allie, używając tyle samo sarkazmu.
-To ty przytoczyłaś ten temat! - Odkrzyknął George.
-Posłuchaj, wszystko jedno! - Wrzasnęła Allie, w momencie gdy Macy otworzyła usta by dodać kolejny komentarz. - Tak, ufaliście Liamowi i skończyło się tym że złamał mi serce, ale nigdy nie powiedziałam, że chcę się zakochać w którymś z tych chłopaków, z którymi jadę na wakację! I tak dla waszej informacji, tylko jeden z nich jest sławny! - Podkreśliła. - No dobra, tamci dwoje są tak lekko, ale tylko dlatego że są przyjaciółmi Justina. - Dodała. - Ale to jest nie ważne. Nie lubię żadnego z nich w taki sposób! - Skłamała - Ani trochę!
George i Macy patrzyli się na Allie z widocznym niezadowoleniem wypisanym na twarzach.
-Proszę, pozwólcie mi jechać. - Zapytała z desperacją, patrząc na nich smutnym wzrokiem. - Zawsze chciałam pojechać na Bahamy, a to by była świetna przerwa od tej ciężkiej pracy, którą wykonuję każdego dnia. Proszę!
Jej rodzice wymienili spojrzenia po czym znów spojrzeli na nią.
-Płacisz za to wszystko sama, tak? - Zapytała Macy, jakby chciała to wyjaśnić.
-Tak. - Odpowiedziała Allie.
-I na ile dni, jeszcze raz?
-Osiem. - Odpowiedziała, zaczynając się trochę niecierpliwić, ale starała się to ukryć.
Jej rodzice, wypuścili długie i przeciągające się wydechy, patrząc na siebie z identycznymi wyrazami twarzy.
Allie patrzyła się na nich z nadzieją. - Proszę? - Zapytała nieśmiało. - Przyrzekam, będę ostrożna. To znaczy, nie jestem głupia! Będę ostrożna, tak jak to robiłam przy Justinie, przez to co Liam mi zrobił... i, to znaczy, naprawdę, proszę was. Mam szesnaście lat, jestem wystarczająco odpowiedzialna żeby jechać na takie wakacje, i tak jak powiedziałam, to jest dokładnie to samo jakbym była w trasie tylko na Karaibach i ---
-Okej, możesz jechać na te cholerne wakacje! - Przerwał jej głośno George, uciszając ją natychmiastowo.
-Serio? - Spytała Allie, jej twarz była rozpromieniona.
George i Macy przytaknęli.
- Tylko jak wrócisz w ciąży, to będzie twój problem! - Ostrzegł George. - Będę ci powtarzał "a nie mówiłem" i nie będę szczęsliwy i nie będę pomagał.
Allie westchnęła, uznając że rozmowa się skończyła, wrócili do tego co robili wcześniej. "Fajnie wiedzieć, że mi ufacie." Pomyślała, przewracając oczami.

******

-Zgadnij co, zgadnij co, zgadnij co? - Mówiła Allie, podekscytowana otaczając Azrę, prawie na nią skacząc. Mitchell, który stał obok Azry, przy jej szafce, spojrzał się na Allie pytająco.
Azra wyprostowała się i odwróciła do przyjaciółki. - O co chodzi?
-Zgadnij kto jedzie na Bahamy w te Święta? - Pisnęła Allie.
Azra upuściła książki, które właśnie trzymała i patrzyła się na Allie z otwartymi ustami. - Niemożliwe. - Powiedziała. - Ty?
Uśmiechając się, Allie przytaknęła,
Azra krzyknęła. - Jaja sobie robisz?!
Allie potrząsnęła głową.
-O mój Boże jestem taka zazdrosna! - Krzyknęła Azra.
-Ta, to niesamowite Allie! - Wykrzyczał Mitchell.
-Jestem taka podekscytowana! - Allie uśmiechnęła się szeroko do dwójki przyjaciół.
-Z kim jedziesz, rodziną? - Zapytała Azra.
Allie potrząsnęła głową. - Ze wszystkimi z trasy i ich ekipami! Lecimy dzień po Świętach i zostajemy aż do Nowego Roku, będzie niesamowicie!
-Aww, ominie cię moja noworoczna impreza! - Powiedziała Azra z udawanym niezadowoleniem.
Allie zaśmiała się. - wiem, przepraszam.
-Chwila...więc wszyscy z trasy tam będą? W sensie Sean Kingston, Jasmine V i inni? - Zapytała Azra.
Allie pokiwała głową. - No i Justin, oczywiście. - Dodała.
Uśmiech Mitchella natychmiast zniknął z jego twarzy. - To do bani. - Powiedział. - Musisz się z nim użerać jeszcze podczas przerwy? - Zaśmiał się.
-Właściwie to nie jest taki zły. - Powiedziała. - Myślę, że osądziłam go trochę zbyt ostro. - Wzruszyła ramionami. - Jest moim kolegą.
-Jasne...kolegą. - Powiedziała Azra porozumiewawczo, uśmiechając się do Allie jakby chciała powiedzieć "i jeszcze coś poza tym".
Allie popchnęła ją żartobliwie. - Zamknij się. - Wymamrotała, rumieniąc się.
Mitchell spojrzał na nie. - O czym wy mówicie?
-O niczym. - Odpowiedziały równocześnie.
Allie zaśmiała się niezręcznie. - Cóż, w każdym razie... Wyjeżdżam dzień po Świętach więc wciąż mam dla was czas.
-Świetnie!- Odpowiedzała natychmiast Azra.
-Własnie, musimy gdzieś wyjść niedługo McHenry. Czuję jakby dnia Mitch-Allie nie było wieczność.
-Zgadzam się! - Krzyknęła Allie, usmiechając się do niego.
Właśnie wtedy, Allie spojrzała na korytarz i zauważyła Ninę Winchcombe stojącą i przyglądającą im się. Jej oczy były zwężone i wyglądała na wkurzoną. Uniosła brwi jakby chciała powiedzieć "serio nadal chcesz ciągnąć z nim tę rozmowę?".
Biorąc głęboki wdech i odwracając się do swoich przyjaciół, Allie powedziała - Muszę iść, bo spóźnie się na pre-calc*. Do później.
Jej przyjaciele pożegnali się i machając ostatni raz, Allie poprawiła plecak i ruszyła wzdłuż korytarza z dala od rażącego wzroku Niny.

******

-Kochana! Tęskniłam! - Krzyknęła Jasmine, ściskając mocno Allie.
Allie właśnie wylądowała na lotnisku w Nassau na Bahamach i witała się z Jasmine i Meaghan, które już przyleciały. Miały się spotkać z Kristen i Allie na lotnisku i pojechać razem do ośrodka gdzie miały spotkać się ze Scooterem, Justinem, Pattie, Jasonem, Mattem, Seanem, Ryanem  Chazem.
-Ahh, Jas, ja za tobą też! - Krzyknęła Allie. Przywitała się z Meaghan i ją też przytuliła.
-Jak twoje Święta? - Zapytała Jasmine.
-Było miło! Pełno rodziny i w cholerę śniegu! - Zaśmiała się Allie, myśląc o chwilach które spędziła z rodziną oraz o wyjazdach narciarskich na których była z Mitchellem i Azrą. - A twoje?
-Były fantastyczne. - Odpowiedziała Jasmine, uśmiechając się ciepło.
-Tęskniłam za wami. - Powiedziała Meaghan, obejmując przyjaciółki za ramiona. - Smutno było tak przez dwa tygodnie bez naszych babskich pogaduszek! - Zaśmiała się.
-Dwa tygodnie? Ale szczęście! Ja musiałam przeżyć bez tego dłużej! - Krzyknęła Allie. - Wróciłam do domu na Święto Dziękczynienia i musiałam przetrwać szkołę i egzaminy zanim dostałam przerwę i przyleciałam tutaj, do bani!
Jasmine i Meaghan zaśmiały się.
-Nie jesteście podekscytowane wakacjami? - Zawołał jakiś głos. - Jesteśmy na pieprzonych Bahamach!
Dziewczyny odwróciły się by zobaczyć Kristen spacerującą do nich z torbą Louis Vuitton przewieszoną przez ramię.
-Kris! - Krzyknęła Jas. Ona, Meaghan i Allie pobiegły do niej i się przywitały.
-Odpowiadając na twoje pytanie, tak, jestem podekscytowana! - Krzyknęła Allie, śmiejąc się. - Byłam tylko na lotnisku a już chcę spędzić tu resztę swojego życia.
Reszta uśmiechnęła się i zbierając swoje bagaże i dołączając do mamy Jasmine i Meaghan, kontynuowały rozmowę o swoich Swiętach. Dziewczyny śmiały się i rozmawiały żywo przez całą jazdę taksówką z lotniska i zanim się obejrzały, dojechały do ośrodka.
Atlantils było ogromnym miejscem pięknych i imponujących budynków sięgających bezchmurnego nieba. Miękki biało-piaszczyste plaże rozsiane były po ośrodku, a Gatorade-niebieskie wody otaczały ich dookoła, zachęcając ich jako grupę by udali się do Royal Towers (gdzie się zatrzymują) by się zameldować. Royal Towers to najbardziej widoczny budynek w ośrodku, umiejscowiony na srodku, pośród restauracji, basenów, klubów, kawiarni i innych.
Lekki wiatr z Trade Winds zawiał i witając całą szóstkę, przynosząc zapach tropikalnego raju. Allie uśmiechnęła się witając ciepło Bahamów z otwartymi ramionami; było zupełnie inne i o wiele lepsze niż te zimno które opuściła rano w Denver.
Jako, iż było już po szóstej wieczorem, słońce zaczęło znikać za horyzontem oceanu, rozchlapując kolory na całym horyzoncie i tworząc niesamowity widok.
Allie wyciągnęła telefon i dodała wpis na Twitterze:
AllieMcHenry: Chyba umarłam i trafiłam do nieba...bez kitu. Chcę tu zostać do końca życia.
Ona, Jasmine, Meaghan i Kristen oglądały się dookoła siebie w zaciekawieniu gdy dotarły do lobby Royal Towers. Gdy pani Villegas i O'Leary meldowały je wszystkie, reszta zaczęła krążyć dookoła szukając reszty z trasy, z którymi miały się spotkać.
Gdy jej przyjaciółki szukały Justina, Seana  i reszty, Allie przejechała przez jej wiadomości i trafiła na tą z wczoraj, którą zachowała. Patrzyła się na nią przez, wydawało się, cały lot tutaj i nie mogła przestać o tym mysleć.
Od: GrindMeJustin ;)
Wesołych Świąt, piękna. mam nadzieję że dobrze się bawisz. tęsknię, nie widzieliśmy się 3 tygodnie :(  haha. nie mogę się doczekać aż cię zobaczę jutro na BAHAMACH. przygotuj się ;)

Uśmiechnęła się gdy to czytała po raz milionowy. Chociaż Justin zawsze z nią flirtował i wysyłał jej takie smsy, z jakiegoś powodu coś w tej wiadomości ją uszczęśliwiało.
Tak szczerze, to jego najbardziej chciała zobaczyć. Nie wiedziała dokładnie dlaczego, ponieważ nawet jeśli zaczynała go lubić bardziej jak kolegę, myślała że to dziwne że nagle chciała się z nim tak bardzo zobaczyć. I sam fakt że wolała jego bardziej niż Jasmine, Meaghan czy Kristen przerażał ją.
"Miesiąc temu nienawidziłam kolesia. A teraz chcę się z nim zobaczyć bardziej niż z moimi najlepszymi przyjaciółkami? Dlaczego on tak na mnie działa? Nigdy nie byłam tak podekscytowana gdy miałam zobaczyć kogoś kto mi się podoba... " Pomyśłała. Naprawdę tego nie rozumiała. Coś w Justinie było innego, niż w reszcie którą kiedykolwiek znała i doprowadzało ją to do szaleństwa.
"On nie powinien mi tego robić. Ja nie powinnam nagle go tak bardzo lubić, on potrafi być taki wkurzający! Jest zadufany w sobie i jest kutasem! Serio. Muszę być ostrożna i być pewna że nie zakocham się w nim ani nie zrobię niczego głupie przez co skończę zraniona"
Allie desperacko starała się przestać lubić go tak bardzo. Chociaż przyznała się przyjaciółkom że jej się podoba, chciała przestać ufać mu tak bardzo jak to robiła. Rozmowa z rodzicami przypomniała jej jak bardzo Liam ją zranił i dlaczego na początku była taka ostrożna względem Justina. Coś jej mówiło że lubienie Justina jest po prostu złe; jakim cudem ktoś mógł sprawić że osoba która go nienawidzi zacznie go tak szybko lubić bardziej niż przyjaciela? To nie mogło być normalne.
Ale im bardziej Allie wmawiała sobie, iż lubienie Justina jest złym pomysłem, tym więcej miała dziwnych wizji jej jako jego dziewczyny.
"Boże, co jest ze mną nie tak?!  Byłam taka przekonana że go nienawidzę...dlaczego to się zmieniło? Jak on to zrobił? On jest jak pieprzony Bóg czy coś.."
NAgle, Allie została odcięta od swoich przemyśleń gdy Jasmine krzyknęła głośno -O, tutaj są!
Allie uniosła głowę i natychmiast spojrzała w stronę którą pokazywała Jasmine.
Tam, całkiem pewnie, stał Justin, gapiący się w dół na swojego iPhona wyglądający niesamowicie w szarych jeansach i czarnej bluzie i sportowych seksownych butach. Był otoczony przez Ryana i Chaza, którzy ubrani byli w T-shirty i spodenki, i również wyglądali słodko.
Ryan szturchnął Justina, który spojrzał w górę znad swojego iPhona. Ryan kiwnął głową w stronę gdzie stały Jasmine, Meaghan, Allie i Kristen. Wzrok Justina natychmiastowo odnalazł Allie, a ten uśmiechnął się. Obserwując go, Chaz uśmiechnął się do Justina i przybierając prawie szyderczy wyraz twarzy.
-Allie! - Zawołał Justin, jego głos rozniósł się po korytarzu. - Jasmine, Meaghan, Kristen!
-Co tam, panienki? - Zawołał Chaz, posyłając im pewny siebie uśmiech.
Ryan pomachał do nich.
-Hej chłopaki! - Krzyknęła wszystkie cztery równocześnie, uśmiechając się.
-Gotowe na odjazdowe wakacje? - Zapytał Justin.
-Oczywiście! - Odpowiedziała Jasmine, chichocząc.
Dziewczyny złapały się za ręce i podeszły do chłopaków, którzy usmiechali się do nich.
-Przygotujcie się! - Zawołał Scooter, pojawiając się w lobby z Pattie, Kennym Hamiltonem i Seanem Kingstonem. - Te wakacje będą niesamowite!
Ci którzy już tam byli cieszyli się podekscytowani, nie mogąc się doczekać następnego tygodnia, który spędzą w raju.
Nie wiedzieli jednak, że te wakacje będą bardzo pamiętne.

~~~
TAKI SUPRAJS I PREZENCIK NA MIKOŁAJKI ODE MNIE <3
PRZEPRASZAM WAS NAJMOCNIEJ JAK SIĘ TYLKO DA ZA TĄ DŁUGĄ PRZERWĘ, ONA NIE BYŁA PLANOWANA, TERAZ BĘDZIE BARDZIEJ REGULARNIE I CZEŚCIEJ ALE NIC NIE OBIECUJĘ BO JESTEM W 3KL.GIM I JEST TYLE NAUKI ŻE SZKODA GADAĆ :c 
*Pre-Calc. - Coś jak algebra XD 

Mam nadzieję że cieszycie się z powrotu :DD



sobota, 13 lipca 2013

"Justin jest męską dziwką"

‘Tonight, we’re going hard, hard, ha-ha-ha-hard,
Just like the world is our, our, ah-ah-ah-ours,
We’re tearing it apar, par, pa-pa-pa-part,
You know we’re superstars,
We r who we r.’


Muzyka głośno grała, gdy Allie weszła z Azrą na szkolną salę gimnastyczną. To była noc homecoming* i chociaż nie czekała z niecierpliwością, żeby zobaczyć Mitchella z Niną Winchcombe, celem Allie było dać się ponieść i dobrze się bawić.
Jej sukienka była prosta, ale według Azry sprawiała, że wygląda jak "sexy mama"** i była pewna, że sprawi iż Mitchell będzie marzył o tym, aby być teraz z nią zamiast z Niną. To była ciemnoczerwona sukienka zaznaczona w talii, sięgająca do około połowy uda i była na jedno ramię. Jej ciemne loki, zwykle fale, były wyprostowane i związane w bardzo wysoki i prawie perfekcyjny kucyk. 
Gdy ona i Azra przywitały się z niektórymi znajomymi i zaczęły tańczyć, Allie nie mogła przestać wędrować oczami w stałym poszukiwaniu Mitchella.
Nie zajęło jej długo znalezienie go. Stał tam, kilka jardów dalej, wykladając wyjątkowo dobrze. Przyczepiona do jego ramion był nikt inny jak Nina Winchcombe. Nina wyglądała, według Allie, jak totalna zdzira w niezwykle obcisłej zielonej sukience, która ledwo zakrywała jej tyłek i miała dość głęboki dekolt.
-No i jest Mitch. - Allie, powiedziała ponuro do Azry, wskazując poprzez tłum w kierunku gdzie tańczyli Mitchell i Nina.
Azra uniosła brwi. - Wow...Wygląda jak wielka zdzira.
-To właśnie myslałam! - Krzyknęła Allie, śmiejąc się.
-Widzisz Al, i tu jest różnica pomiędzy tobą a Niną, ty jesteś z klasą, a ona jest tandetna. I kiedy faceci dzisiejszych czasów lecą na tandetę, bo jedyne na czym im zależy to zaliczenie kogoś, Mitchell jest bardziej chłopakiem z klasą, więc leci na dziewczyny z klasą. Szczerze mówiąc, ona nie jest konkurencją. Wygląda jak dziwka. Ty wyglądasz cudownie, on będzie oniemiały w chwili gdy cię ujrzy. - Stwierdziła Azra.
Allie zarumieniła się. - Dzięki, Az.
Azra tylko się uśmiechnęła. - A teraz chodźmy się przywitać i pokazać temu dzieciakowi co traci!
Allie zaśmiała się. - Świetnie, chodźmy.
Łapiąc rękę Allie, Azra pociągnęła ją przez plątaninę ciał, machając do niektórych znajomych, których zauważyła i zatrzymując się przy kilku z nich by się przywitać i powiedzieć jak niesamowicie wyglądają. Po kilku minutach dotarły niedaleko miejsca gdzie stali Mitchell i /nina otoczeni przez kilku jej przyjacół.
-Cześć Mitch! - Krzyknęła Azra, uśmiechając się.
Nina odwróciła się natychmiast by spojrzeć na Azrę z wkurzoną miną. Niektórzy z jej przyjaciół zrobili to samo.
-Hej Azra! - Odpowiedział Mitchell. Nagle jego oczy spojrzały na Allie, a jego twarz natychmiast pojaśniała. -Woah...cześć Allie! - Powiedział, pozornie zaszokowany.
Allie nieśmiało się do miego uśmiechnęła. - Cześć. - Odpowiedziała.
Azra szturchnęła Allie i posłała jej spojrzenie "Widzisz? Mówiłam, że będzie sądził że wyglądasz niesamowicie" . Allie tylko przewróciła oczami, szczerząc się.
-Jak tam? - Zapytała Allie, podchodząc i tuląc Mitchella. -Cześc Nina. - Powiedziała, uśmiechając się mile do blondynki.
-Cześć Allie. - Odpowiedziała Nina, trochę chłodno.
Grupa uczestniczyła w małej rozmowie przez następną piosenkę, która była jakąś mało znaną piosenką raperską, której nikt z nich nigdy wcześniej nie słyszał. Gdy piosenka się skończyła, Nina odwróciła się do Allie i skrzyżowała ramiona.
-Więc z kim przyszłaś? - Zapytała.
Allie złapała rękę Azry i wyszczerzyła się. - Z moją najlepszą przyjaciółką.
-Azra jest twoją randką? - Zapytała chłodno Nina.
Allie i Azra przytaknęły.
-Oh, rozumiem. - Nina i jedna z jej przyjaciółek wymieniły spojrzenia zanim Nina przeniosła swój przeszywający wzrok z powrotem na Allie. - Jestem zaskoczona. Myślałam, że, no wiesz, biorąc pod uwagę te wszystkie ostatnie plotki...
-co myślałaś? - Zapytała Allie, patrząc na nią niepewnie.
Nina wzruszyła ramionami. - Nie wiem, może tylko to że przyjdziesz tu z Justinem Bieberem. W końcu rzekomo jest teraz coś między wami.
Mitchell nagle zaczął wyglądać na zirytowanego.
-Okej, po pierwsze, nie, między mną a Justinem nic nie ma. To wszystko jest zwykłą głupią bzdurą, którą opublikowały media. - Oznajmiła Allie, lekko zirytowana przez protekcjonalny sposób w jaki zachowywała się Nina. - I bez względu na to, Justin ma dzisiaj koncert. Jest mega zajęty, nie miałby nawet czasu żeby przyjść na licealne tańce. Plus, zostałby oblegany, nie ma mowy że go tu przyprowadzę.
Nina wyglądała na bardzo usatysfakcjonowaną. - Oh. Rozumiem. Zgaduję, że nie znasz go tak dobrze w takim razie?
-Co to miało znaczyć?
Nina wzruszyła ramionami. - Nie wiem, nigdy o nim nie mówisz. Brzmi dla mnie jakbyś za bardzo się z nim nie komunikowała.
- To jest nie prawda, - Odpowiedziała Allie. - Jesteśmy przyjaciółmi, tylko dlatego że o nim nie mówię nie znaczy że go nie znam albo nie spędzam z nim czasu.
-Cokolwiek powiesz, - Wyśpiewała Nina, niedowierzająco. - Widziałam zdjęcia waszej dwójki tylko raz, więc zakładam że nie jestescie naprawdę...blisko.
Azra stanęła lekko na stopie Allie by powstrzymać ją od kłócenia się, wyczuwając że stawała się bardzo zdenerwowana Niną.
Allie posłała Azrze wdzięczny wzrok i tylko westchnęła, zrywając rozmowę z Niną. Odwróciła się i spojrzała na Mitchella, którego twarz była stwardniała. Wyglądał na zdenerwowanego czymś i wygladał jakby nie chciał już tu być.
Nina uśmiechnęła się do swoich przyjaciółek zanim powiedziała, - Idę po coś do picia, Mitch. Zaraz wracam.
Mitchell skinął głową, gdy Nina i jej paczka dumnie odeszli w kierunku drzwi sali gimnastycznej.
-Więc w każdym razie, - Powiedziała Azra. - Dobrze się bawisz? - Spojrzała pytająco na Mitchella.
Po pauzie podczas której Mitchell nie odpowiedział, Azra powiedziała, - Mitch?
-Co? A...ta - Odpowiedział Mitchell, lekko nieobecny.
Właśnie wtedy piosenka "Exeptional" od JoJo zaczęła grać, a DJ oznajmił.
-To dla wszystkich tu par!
Allie, Azra i Mitchell odchrząknęli niezręcznie.
-Um... - Wymamrotała Azra.
Prawie natychmiast, jakiś chłopak podszedł do Azry i zaprosił ją do tańca. Chętnie zgadzając się, Azra poszła z nim, ale nie zanim posłała Allie spojrzenie jakby mówiła "To twoja szansa!"
Allie spojrzała na Mitchella. - Więc...- Zaczęła.
-Chcesz...zatańczyć? - Zapytał Mitchell.
-Jasne. - Odpowiedziała Allie, przytakując. Zaczęli wolno tańczyć do piosenki; Mitchell położył dłonie na jej talii, a ona położyła głowę na jego ramieniu.
-Lubię tą piosenkę. - Mriknęła Allie.
Mitchell nie odpowiedział.
-Wszystko w porządku? - Allie spojrzała na niego.
-Tak, - odpowiedział. - Jest okej.
Tańczyli w ciszy przez kilka chwil aż Mitchell powiedział do jej ucha,
-Wyglądasz dzisiaj naprawdę ślicznie, Allie.
Allie poczuła, że się czerwieni. - Dzięki. - Odpowiedziała cicho.
Gdy piosenka się skńczyła, dwójka przyjaciół rozdzieliła się, uśmiechając nieśmiało do siebie. Gdy Allie spojrzała w lewo w poszukiwaniu Azry, spotkała się z nieprzyjemnym widokiem. Nina stała w wejściu na salę, ściskając butelkę wody i gapiąca się na Allie. Wygląda na to, że obserwowała ją i Mitchella przez salę.
Allie odchrząknęła. - Um..wygląda na to, że twoja randka cię szuka. - Oznajmiła Allie, wskazując na Ninę.
Zanim Mitchell miał szansę podejść i dołączyć do niej, jakkolwiek, Nina go wyprzedziła. Przemaszerowała do nich przez salę gimnastyczną, z przyjaciółkami idącymi blisko za nią.
-Widzę, że wybrali świetny moment na puszczenie wolnej piosenki. - Splunęła sarkastycznie.
Allie lekko się zaśmiała. - Właśnie..um...to ja pójdę poszukać Azry. Do zobaczenia później, Mitch. - Powiedziała.
-Pa Allie. - Zawołał Mitchell.
Gdy Allie odeszła by poszukać przyjaciółki, Nina złapała jej ramię.
-Nie tak szybko. - Wysyczała.
-Czego? - Zapytała Allie, odwracając się by na nią spojrzeć.
-Wiem, że próbujesz dostać się do Mitchella, ale odpuść. On jest moją parą Allie. I zachowując się wobec niego w ten sposób jak przed chwilą, zadzierasz ze mną. A ty nie chcesz ze mną zadzierać. - Nina była naprawdę na nią rozgniewana.
-Nina...Mitchell jest jednym z moich dobrych przyjaciół. My tylko tańczyliśmy, nie obściskiwaliśmy się czy coś. - Odpowiedziała Allie, trochę zaskoczona tym jak ostro mówiła Nina.
-Wszystko jedno. - Powiedziała chłodno Nina, przewracając oczami. - Spójrz, jesteś osobą obcą w tej szkole bo nigdy cię tu nie ma.
-Nie, nie jestem! - Odpowiedziała z oburzeniem Allie. Mimo, że nie zawsze była w szkole, poczuła się pewna mówiąc że jest całkiem popularna - w większości, niestety, dzięki jej kontaktom ze sławnymi ludźmi(w szczególności, z Justinem).
-Wierz w co chcesz, McHenry. - Powiedziała Nina w złości. - Ale tak czy inaczej, czemu nie pójdziesz i nie zawiśniesz nad Justinem Bieberem?To znaczy... - Uśmiechnęła się. - Jeśli w ogóle go znasz. - Wciąż uśmiechając się, Nina odeszła by powrócić do Mitchella.
Allie stała tam w szoku przez chwilę, zanim pobiegła szukać Azry.
W końcu znalazła ją w środku rozmowy z kilkoma ludźmi w ich wieku.
- Ugh, nie znoszę jej. - Wymamrotała Allie w momencie gdy Azra usprawiedliwiła się grupie.
-Kogo? - Zapytała.
Allie przewróciła oczami. - Niny Suki-combe.
Azra parsknęła. - Co zrobiła?
Allie zaśmiała się we wściekły sposób przez to co Nina właśnie do niej powiedziała. - Więc, w zasadzie oskarżyła mnie o to, że nie znam Justina, mówiąc że ja po prostu tak twierdzę. - Wymamrotała z goryczą po tym jak skończyła opowiadać.
Azra spojrzała na nią w obrzydzeniu. - Ona jest o ciebie taka zazdrosna, to nie jest nawet śmieszne. Są zdjęcia twoje i Justina, to oczywiste że go znasz! I no proszę cię...jesteś z nim w trasie...musiałaś jakoś go poznać!
-No wiem! Tylko na mnie narzekała bez powodu. I praktycznie groziła mi mówiąc, że nie powinnam z nią zadzierać! - Allie wyrzuciła ręce w górę. - Co ja jej w ogóle zrobiłam? Serio! Zauważyła mnie tańczącą wolnego z jej randką i zaczęła być wściekłą-suką dla mnie!
-Ona jest wariatką. - Zgodziła się Azra, przytakując. - Ej! Więc ty i mitchell skończyliście tańcząc wolnego? - Zapytała, jej oczy były jasne z intygi.
Allie skinęła glową.
-Jak było? - Zapytała Azra,
Allie wzruszyła ramionami. - Było miło. Powiedzał, że ładnie wyglądam.
-Aww! - Zapiszczała Azra. - To takie słodkie!
-Ta, on był słodki. Ale...- Allie spojrzała w dół. - Nie wiem.
-Nie wiesz czego? - Zapytała Azra, patrząc na Allie w niepokoju
Allie westchnęła zanim pociągnęła Azrę w ustronny róg parkietu by nikt ich nie usłyszał.
Oczy Allie natychmiast znalazły Mitchella, który znów tańczył z Niną.
-Widzisz...to boli, widząc go tak z Niną..no wiesz, to do dupy że on jest tu z nią a nie ze mną. I wciąż nie rozumiem czemu ją zaprosił, ze wszystkich ludzi, na tańce, to było zupełnie niespodziewane! I po prostu...-westchnęła. -to po prostu naprawdę do bani że to ona tam jest a nie ja.
Azra skinęła w zrozumieniu.
-Ale...- Zaczęła Allie.
-Ale? - Oczy Azry natychmiast się rozszerzyły.
-Widzisz...chodzi o to, że...wciąż naprawdę, naprawdę lubię Mitchella, ale...tak jakby zaczęłam też lubić kogoś innego...- Allie spojrzała w dół na swoje palce, lekko zdenerwowana.
-Co! - Azra krzyknęła cicho. - Kto? Kto to jest? - Miała wielki uśmiech na twarzy; była wyraźnie niesamowicie podekscytowana.
Allie wciąż wpatrywała się w stopy, czując że zaczyna się rumienić. -Um... - wymamrotała.
-Allie, mów do mnie! Powiedz miiiii! - Błagała Azra.
Gdy Allie wciąż wyglądała na zdenerwowaną, Azra znów ją przycisnęła. - Kto to jest? Jestem twoją najlepszą przyjaciółką, musisz mi powiedzieć! Kogo lubisz?
Allie przez dłuższy czas była cicho, aż cicho oznajmiła, - ...Justina.
Azra spojrzała na nią zszokowana. - Czekaj...Co?! - Krzyknęła. - Myślałam, że go nienawidzisz! Cóż, to znaczy wiem, że powiedziałaś iż jesteście przyjaciółmi, ale...nie wiedziałam, że jesteście...no wiesz...przyjaciółmi, przyjaciółmi.
-No cóż, ta...chodzi o to, że przez chwilę naprawdę go nienawidziłam. Był mega wkurzający, i myśląc o tym wciąż taki jest. Ale...nie wiem, zaczęliśmy spędzać razem czas i trochę się poznaliśmy, i...on jest naprawdę słodki. Jest wielkim flirciarzem, więc zawsze ze mną flirtuje, ale jest również bardzo fajnym facetem. Lubię być obok niego i ....moi przyjaciele w trasie myślą, ze on mnie lubi, bo wydaje się jakby flirtował ze mną bardziej niż z kimkolwiek i zawsze próbuje ze mną rozmawiać. Jednej nocy, nie spałam do 1:30 rano bo z nim pisałam.
Usta Azry otworzyły się z podekscytowania. - Allie! To jest niesamowite! Jestem mega zazdrosna.
Allie zaśmiała się.
-Więc, myślisz że to dokądś zmierza?
-Nie wiem. - Odpowiedziała Allie. - Nie mam pewności czy mnie lubi czy nie, więc chyba musimy poczekać. Jutro jest American Music Awards i on występuje i jest nominowany do kilku statuetek. Chce żebym przyszła więc zobaczę czy mogę. - Przerwała. - To znaczy...mam nadzieję, że dokądś to zmierza, ale wciąż lubię Mitchella i wciąż poniekąd chcciałabym, żeby cos się między nami stało, rozumiesz?
Azra pokiwała głową.
-I..zobaczymy co z Justinem. Po prostu nie wiem czy on rzeczywiscie mnie lubi...więc nie wiem.
Azra szeroko się uśmiechnęła. - Cóż, jakby co przekaż mi najnowsze informacje! I o matko...prawdopodobnie idziesz jutro na American Music Awards ?! Dziewczyno, ty naprawdę masz fajne życie. Imprezowanie na gali rozdania nagród w sobotnią noc,oto jak nazywam prawdziwą buntowniczkę.
Allie zaśmiała się. - Ale z ciebie kretynka. Ale hej-powinnaś mnie odwiedzić w trasie w styczniu! Możesz zobaczyć koncert w Denver, a potem możesz przyłączyć się do trasy. Kilku przyjaciół Justina było z nami przez ostatnie kilka tygodni, niedawno wrócili do domu. Ale pewnie będą z powrotem jakoś w tym samym czasie, jestem pewna, że ich polubisz, są fajni.
-Są chłopakami?
Allie przytaknęła.
-Są gorący?
Allie skinęła głową.
-Wchodzę w to. - Oznajmiła Azra. - Nie mogę się doczekać, odwiedzenie cię w trasie będzie niesamowite! No i poznam Justina!
-Taak! - Odpowiedziała Allie, śmiejąc się.
-No i spójrz dalej, dziewczyno. Jeśli nie skończysz z Mitchellem, masz pewność, że możesz skończyć z najsławniejszym nastolatkiem.
Allie zachichotała. - Ta...mam nadzieję, że skonczę z którymś z nich.
-Mam przeczucie, że tak będzie. - Odpowiedziała Azra, uśmiechając się.


********

-O mój Boże! To było absolutnie niesamowite! - Krzyknęła Allie, gdy ona i Kristen wślizgnęły się w limuzynę, która na nie czekała. Właśnie opuściły American Music Awards po obejrzeniu występu Justina do jego nowej piosenki "Pray" i wygraniu wszystkich czterech nagród do których był nominowany-łącznie z największą statuetką nocy, Artysta Roku.
-No wiem! - Wykrzyknęła Kristen. - Nasz chłopak był świetny.
Allie zaśmiała się.
Były w drodze na after-party, gdzie mieli się spotkać z Justinem, Meaghan, Jasmine, Mattem i Jasonem. Tak jak Allie powiedziała Azrze poprzedniej nocy, Ryan i Chaz polecieli kilka dni temu do Kanady, ze względu na to, że ich przerwa od szkoły już się skończyła.
Dwójka dziewczyn weszła na after-party, gdzie energia była znaczne wzmocniona; muzyka huczała, a sławy i piękni ludzie wszędzie tańczyli i rozmawiali. Klasycznie ubrani kelnerzy chodzili wszędzie, balansując misternymi tacami, zawalonymi wysokimi szklankami z musującym szampanem.
-Gdzie jest Justin? Chcę znaleźć tego chłopaka i powiedzieć mu jak dużo osób skopał. - Powiedziała Kristen.
Praktycznie jako odpowiedź na jej zapytanie, Justin pojawił się na imprezie, wyglądając niesamowicie atrakcyjnie; zauważając dwie dziewczyny, od razu do nich podszedł.
-Justin! - Krzyknęła Allie po zobaczeniu go, zarzucając ręce wokół niego i przytulając go mocno. Poczuła jego ramiona owijające się wokół niej w zamian, przytulając się do niej mocno. - Gratulacje!
-Dzięki, Allie! - Odpowiedział, gdy się rozłączyli. Miał na twarzy największy uśmiech i wyglądał na szczęśliwszego niż Allie kiedykolwiek go widziała. Kristen również go przytuliła, gratulując mu.
-Mówiłam, że wszystko wygrasz. - Powiedziała Allie.
Justin uśmiechnął się do niej. - Szczerze, nie sądziłem, że tak się stanie. To jest niesamowite.
-Ty byłeś niesamowity, Justin! - Wykrzyknęła Allie. - Piosenka, którą zaśpiewałeś była świetna!
Kristen przytaknęła. -Pokochałam to. Sprawiła, że chciało mi się płakać.
-Ha, dzięki dziewczyny. - Odpowiedział Justin.
Justin został okrzyknięty przez kilku sławnych ludzi, którzy weszli, gratulując mu.
Po krótkkiej chwili, Justin przestał rozmawiać z Rihanną, Ke$hą i Nicki Minaj, które wszystkie pocałowały go w policzek na pożegnanie, i odwrócił się do Allie. Kristen była w środku ożywionej rozmowy z Willow Smith.
-Wow. Wciąż nie mogę ogarnąć czy się dzieje naprawdę, czy nie. - powiedział.
"Oczywiście nie jesteś taki pewny siebie jak myślałam..." Pomyślała Allie.
Powiedziała głośno do Justina. - Cóż, uwierz w to, Supergwiazdo. Bo to dzieje się naprawdę.
Justin wyszczerzył się do niej. - Tak się cieszę, że mogłaś przyjść na galę.
-Ja też. - Odpowiedziała szczerze. - Dzięki, że załatwiłeś Kris, Jas, Meag i mi bilety. Było świetnie.
Justin skinął głową. - Cokolwiek dla mojej dziewczyny. - Powiedział z pewnością siebie, uśmiechając się do niej.
Ona posłała mu tylko rozbawione spojrzenie.
-O rany... - Westchnął. - Będziemy ostro imprezować na jutrzejszym koncercie. - Powiedział szczerząc się. - Będziesz, prawda?
Allie potrząsnęła głową. - Jadę na wakacje do domu. - Krzyknęła poprzez muzykę. To była prawda; skoro był to tydzień w którym jest Święto Dziękczynienia, ona i Kristen wracały do domu, by zobaczyć się z rodziną.
Nagle Justin wyglądał na zawiedzionego. - Ale wracasz w następnym tygodniu? - Zapytał.
Allie wzruszyła ramionami. - Nie wiem. Rozmawiałam o tym z teamem Jasmine i prawdopodobnie zostane w domu, pójdę do szkoły, zostanę na Boże Narodzenie, a potem wrócę gdy trasa wznowi się w styczniu.
Justin wyglądał na zasmuconego. - Nie jedziesz ze wszystkimi na Bahamy? - Zapytał.
Allie zmarszczyła brwi. - Co?
-Każdy z trasy leci do Atlantis na Bahamach dzień po Bozym Narodzeniu. Zostajemy do nowego roku, a potem lecimy do Bostonu, by wznowić trasę. - Wyjaśnił Justin. - Takie małe wakacje dla każdego.
-Co?! - Wrzasnęła Allie. - Mówisz poważnie?
Justin skinął głową, szczerząc się. - Byłas kiedykolwiek na Bahamach?
Allie potrząsnęła głową. - Nie, a zawsze chciałam!
-W takim razie musisz jechać! Jedź z nami! - Nakłaniał Justin. - Będzie świetnie! Ryan i Chaz też jadą. Tam jest pięknie, spodoba ci się.
-Pogadam z rodzicami i zobaczę czy mogę. - Oznajmiła Allie. - O mój Boże, mam nadzieję, że będę mogła. Byłoby wspaniale.
-Też mam nadzieję, że będziesz mogła, laska. - Powiedział Justin, uśmiechając się bezczelnie do niej.
-Czy rozmawiamy o Bahamach? - Zapytała Kristen, z powrotem do nich dołączając.
Allie i Justin przytaknęli.
-Ta, Al, musisz, musisz, musisz jechać. Wszyscy jadą, będzie zabawnie!
-Zapytam rodziców tak szybko jak to możliwe. - powiedziała Allie.
Justin ułożył rękę wokół jej ramienia i wyszczerzył się. - To dobrze.
-Cześć ludziska! - Krzyknęła Meaghan, pojawiając się znikąd, przytulając trójkę na powitanie i gratulując Justinowi.
Podniosła aparat. - Czas na zdjęcia! - Krzyknęła.
Reszta się zaśmiała. - Okej. - odpowiedzieli.
Justin położył rękę wokół talii Allie i Kristen, i cała trójka uśmiechnęła się gdy Meaghan robiła zdjęcie.
Zrobili jeszcze kilka zdjęć całą czwórką w zwariowanych kombinacjach, zanim zaczęli trochę żartować. Meaghan, która pozowała do zdjęcia z Allie, wzięła aparat i powiedziała, że Allie, Kristen i Justin powinni zapozować do jeszcze jednego zdjęcia.
-Okej, gotowi? - Zapytała Meaghan, trzymając aparat w górze.
Allie, która stala po jednej stronie Justina, puściła oczko Kristen, która stała po drugiej stronie, i bez słowa przekazała jej wiadomość, którą Kristen natychmiast zrozumiała.
Gdy Justin uśmiechnął się do zdjęcia, Allie i Kristen pochyliły się i pocałowały go w policzek.
-Oooh, podoba mi się. - Zażartował Justin.
Meaghan zaśmiała się zanim zrobiła zdjęcie. - Jesteście tacy słodcy. Te zdjęcia wylądują później na Facebooku. A to będzie miało nazwę "Justin jest męską dziwką.".
-Ej! - Krzyknął Justin. Reszta się zaśmiała.
Gdy noc dobiegała końca, Jasmine, Matt i Jason dołączyli do nich i zrobili więcej zdjęć. Cała szóstka miała niesamowity czas, zartowali, rozmawiali o gali, po prostu świetnie się bawili.
"Czuję się jak najszczęśliwsza dziewczyna na świecie." pomyślała Allie uśmiechając się do przyjaciół. "Robię to co lubię przed tysiącami ludzi prawie każdej nocy, w tym samym czasie mając normalne życie, właśnie poszłam na pieprzoną galę rozdania nagród, mam najlepszych przyjaciół na świecie, prawdopodobnie jadę na Bahamy w te święta, i koleś którego nienawidziłam teraz jest czymś więcej niż tylko przyjacielem, nie jest takim dupkiem za jakiego go uważałam"  Zaśmiała się do siebie. "Życie jest piękne. "


*******


Mitchell przeglądał Facebooka późną nocą, znudzony jak cholera, próbując wymyślić co robić.
Gdy odświeżył stronę główną, nagle w jego powiadomienach pojawiło się coś co automatycznie go zainteresowało.
Allie McHenry została oznaczona w albumie 'AMA's' Meaghan O'Leary
Z czystej ciekawości, Mitchell kliknął w nazwę albumu. Nawet jeśli nie miał w znajomych osoby która dodała album, wciąż mógł zobaczyć zdjęcia.
Przejrzał wszystkie z występów zanim doszedł do czegoś co wyglądało jak after-party. Tam, wyglądając absolutnie oszałamiająco, była Allie. Zauważył ją pozującą i śmiejącą się z jakimiś dziewczynami i chłopakami, których nie znał, chociaż rozpoznał Jasmine. (Nigdy jej nie poznał, ale wiedział o niej dzięki Allie.) Gdy kontynuował przeglądanie zdjęć z after-party, jakkolwiek, doszedł do jednego które spowodowało że jego serce się zatrzymało. Allie pozowała z Justinem Bieberem i jakąś inną dziewczyną. Obie miały usta przyciśnięte do jego policzków.(A/N: Zdjęcie Justina z Rihanną i Katy na VMA, wyobraźcie sobie że Rihanna to Kristen a Katy to Allie)
"Wow." Pomyślał gorzko Mitchell.
Kolejne zdjęcie pokazywało Allie i Justina z żartobliwie ściągniętymi ustami, jakby mieli się właśnie pocałować. (A/N: Zdjęcie Justina i Katy z AMA, wyobraźcie sobie że Katy to Allie) Jeszcze kolejne ukazywało ich dwójkę z ramionami owiniętymi w okół siebie.
Mitchell poczuł jak jego pięści się zaciskają, gdy doświadczył szalonej wielkości zazdrości.
"Nigdy nie lubiłem tego kolesia." Pomyślał z furią. "Poważnie, czemu Allie nagle zaczęła się z nim przyjaźnić? Jest strasznym arogantem, sama to przyznała! " Potrząsnął głową w złości. "Nie powinienem był zabierać Niny na tańce, powinienem był wziąc Allie. Boże, jestem takim idiotą!"
Kopnął bok biurka w złości.
"Do bani to wszystko" Pomyślał, wzdychając. "Muszę ją zdobyć zanim pobiegnie do Biebera."
Niezwykle sfrustrowany, Mitchell schował twarz w dłonie, kompletnie żałując przepuszczenia okazji zaproszenia Allie na bal.
______________________
A kysz Mitchell! zostaw Allie dla Justina! haha
*pisałam pod którymś z poprzednich rozdziałów znaczenie, musicie poszukać
**sexy mama - to bardziej znaczy 'seksowna laska' ale sexy mama lepiej brzmi hahah
Eloszka, tutaj Ada! :D Wróciłam niecały tydzień temu do domu, a tłumaczenie zajęło mi tak długo ponieważ tłumaczyłam dosłownie po jednej stronie, (a jest ich aż 7)ponieważ Ada Złamas(ja XD) złamała sobie prawą rękę. Dlatego jeśli są braki polskich znaków, czy braki jakichś liter w słowach to WYBACZCIE, bo od dłuższego pisania na klawiaturze jedną ręką, po prostu nie ma sił i nie trafiam w klawisze hahah 
I te "A/N" nie są mojego autorstwa od razu mówię! 
Wpadajcie na moje drugie tłumaczenie (trapped) oraz na bloga mojej przyjaciółki(tak, zmusiła mnie do zareklamowania jej bloga, niegrzeczna) http://oh-my-shawty.blogspot.com/
No, i to by było na tyle. 
Piszcie jak najwięcej komentarzy, uwielbiamy je czytać! ♥

czwartek, 27 czerwca 2013

Uświadomienie i Nocne SMS-y

-Oh, um cześć-Justin odpowiedział niezręcznie-Jak leci?
-Po prostu fantastycznie teraz kiedy zdecydowałeś zaszczycić nas swoją obecnością-Scooter odpysknął.
-Słuchaj, stary, przepraszam że trochę się spóźniłem, utknęliśmy -
-Trochę spóźniony? Trochę spóźniony? Justin- Scooter podniósł rękę i spojrzał na swój zegarek-Twoja próba powinna zacząć się pół godziny temu! Mamy mniej niż godzinę by przeprowadzić twoją próbę zanim fani przyjdą na próbę dźwięku. Zdajesz sobie sprawę ile czasu zmarnowałeś-
-Scooter-Pattie przerwała głośno
-Co?!- Scooter krzyknął, patrząc na nią, z irytacją wypisaną na twarzy.
-Może powinieneś zabrać Justina z deszczu zanim umrze od hipotermii- Scooter spojrzał na Justina, który faktycznie teraz trząsł się od tego, jak zimny był deszcz.
-Oh...racja-Scooter wymamrotał -Dobrze, wejdźmy do środka!-warknął -Ty też -stwierdził, wskazując na Allie. Allie i Justin spojrzeli na siebie, zanim podążyli za grupą z powrotem do sali. Zaraz po tym jak drzwi się zamknęły i wszyscy byli bezpieczni w środku areny, Scooter złapał Justina za ramię i brutalnie pociągnął go w stronę hali.
-Teraz, tak jak mówiłem- powiedział-To było kompletnie nie odpowiedzialne z twojej strony tak po prostu się nie pokazać, masz w ogóle pojęcie ile pieniędzy marnujesz gdy każdy tylko siedzi?!
-Słuchaj, Scooter, przepraszam- Justin odpowiedział potulnie-Nie spóźniłem się celowo, Allie i ja naprawdę próbowaliśmy dostać się na próbę, ale wszystkie drzwi były zamknięte-
-Nie obchodzi mnie to, że nie mogłeś wejść. To jest powód dla którego masz tą drogą rzecz, zwaną IPhone!  W ogóle co do cholery robiłeś na zewnątrz?!- Justin  zerknął na Allie.
-Umm-powiedział-My...zgubiliśmy się?-Scooter spojrzał na niego z irytacją.
-Niezły blef. Słuchaj, naprawdę nie obchodzi mnie co robiliście na zewnątrz i jak tam skończyliście, chodzi o to, że masz dużo ludzi którzy dla ciebie pracują i to nie jest najlepszy sposób by pokazać im swoje uznanie, kiedy marnujesz ich czas przez nie pokazywanie się na próbie. Ta trasa jest z myślą o tobie, to twoja trasa, więc musisz brać to na poważnie! Spodziewałem się czegoś lepszego po tobie, ale ty zdecydowałeś się gdzieś pójść i robić co tam chcesz, ponieważ wszystko o co dbasz to ty sam! Wszyscy szukaliśmy cię dzisiaj, tak jakbyś naprawdę był zaginiony! Nie masz respektu dla setek osób pracujących dla ciebie, dla ich czasu. Nie, w zamian zdecydowałeś, że lepiej będzie jak wszyscy będą czekać na ciebie!
-Ummm...może powinnyśmy....zobaczyć czy nie potrzebują żadnej pomocy na backstage- Pattie zasugerowała, gdy Justin zaczął protestować, a Scooter stanowczo się z nim sprzeczał.
-Dobry pomysł- Kristen stwierdziła, a prawie wszyscy którzy szukali Justina pospiesznie odeszli. Allie i Jasmine i trzy fanki zostały. Allie oglądała z poczuciem winy jak Justin kłócił się ze Scooterem. Czuła, że powodem dla którego spóźnił się na próbę była właśnie ona. Mimo wszystko, to była jej wina, że rozproszyła Justina i sprawiła że zbłądził z dala od miejsca w którym powinien być. Jasmine natomiast oglądała trzy fanki z nieco zdezorientowanym wyrazem twarzy. Jedna z nich - Claire zauważyła ją i uśmiechnęła się.
-Cześć!-powiedziała jasno- Jesteś Jasmine, prawda?- Jasmine przytaknęła, także się do niej uśmiechając.
-Tak, cześć- Claire trąciła Anne i Ellory, które spojrzały na Jasmine i pomachały do niej przed tym jak się przedstawiły.
-Bardzo miło mi was poznać- powiedziała słodko Jasmine.
-Ciebie także!-Anne powiedziała z entuzjazmem- A ty jesteś Allie, tak?- Allie spojrzała w górę zaskoczona, że wspomniały jej imię, zanim skinęła głową.
-Nie chcę być niegrzeczna lub coś w tym stylu, ale co wy tutaj robicie?- Jasmine zapytała grzecznie. Anna i Claire spojrzały na Ellory, która stwierdziła zadowolona z siebie :
-Oh, mój tata jest właścicielem tej areny, więc on dał nam przepustki na backstage byśmy mogły spędzić z wami czas. Spotkałyśmy Justina dziś rano, ale odkąd mamy przepustki, mogłyśmy wrócić. Scooter powiedział nam, że pozwoli jednej z nas być dzisiejszą One Less Lonely Girl - uśmiechnęła się złośliwie. Jasmine, która zauważyła, że dziewczyna jest bardzo irytująca, tylko lekko się uśmiechnęła.
-Oh, okay.
-Więc, um, Allie- Ellory powiedziała głośno, kierując kamienne spojrzenie w stronę tancerki- Co dokładnie jest między tobą, a Justinem? Jesteście ze sobą?- Allie poczuła się niekomfortowo przez nagłe przesłuchanie.
-Oh, nie, my nie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi- odpowiedziała.
-Tak, na pewno tak to wygląda od zewnątrz- Ellory powiedziała z sarkazmem.
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi- Allie powtórzyła, zaczynając czuć się z lekko zirytowana przez tą dziewczynę. Ellory uśmiechnęła się złośliwie, pozornie zadowolona, po czym odwróciła się by porozmawiać z Anną i Claire.  Allie i Jasmine wymieniły spojrzenia.
-Wow-wyszeptała Jasmine. Właśnie wtedy, dołączył do nich Justin, który stanął obok Allie.
-Wszystko w porządku? - Allie zapytała natychmiast.
-Tak, jest dobrze. Scooter był wkurzony, ale teraz wszystko jest w porządku - odpowiedział.
-Justin, bardzo mi przykro- powiedziała Allie-To przeze mnie spóźniłeś się na próbę- Justin pokręcił głową.
-Nie, to nie twoja wina i nie przepraszaj, to przecież ja przekonywałem cię, żebyś poszła ze mną do..- Justin odchrząknął, posyłając Jasmine nerwowe spojrzenie, która obserwowała ich z zaciekawieniem-wiesz. Nie ważne, umm..Scooter chce z tobą porozmawiać.
-Ze mną?!- Alie spytała zaskoczona, otwierając szeroko oczy. Justin przytaknął.
-Tak. No i ze mną.
-Justin!- Ellory, która właśnie go zauważyła, podniosła wzrok i pomachała do niego, posyłając mu uwodzicielskie spojrzenie. Justin odmachał, przed wskazaniem że zaraz wróci. Jak poprowadził Allie w kierunku Scootera, wymamrotał : "Co te dziewczyny tutaj robią?"
-Prawdopodobnie jeden szybki flirt z Tobą nie wystarczył- Allie wymamrotała. Justin posłał jej pytające spojrzenie.
-Widziałam jak wisiały na tobie dziś rano. I prawdopodobnie mają nadzieję by zrobić to samo za minutę- Allie wyjaśniła. Justin uniósł brwi, a uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-"Wisiały na mnie?"-powiedział- Hmm to tylko ja, czy ktoś jest zazdrosny?- Allie zrobiła się czerwona.
-Nie jestem zazdrosna. Nie dbam o to co robisz ze swoimi fankami.
-Oh, jestem pewien- Justin stwierdził sarkastycznie, posłał jej drażniący uśmiech. Uderzyła go w ramię.
-Zamknij się. - zaśmiał się, spotykając rażące spojrzenie Scootera, który stał z założonymi rękami i patrzył na nich. Justin odchrząknął.
-Ok, Scooter przyprowadziłem ją tutaj. Co chciałeś?
-Po pierwsze, nie sądzę, że znam cię bardzo dobrze, więc po prostu przejdźmy do tego formalnego gówna. Jestem Scooter Braun- powiedział Scooter, wyciągając rękę. Allie uścisnęła ją, uśmiechając się do niego.
-Cześć, jestem Allie McHenry. Jestem jedną z tancerek Jasmine.- Scooter przytaknął.
-Tak, rozpoznałem cię. W porządku, więc jest sprawa. Jestem pewien, że obydwoje zdajcie sobie sprawę, że pewne eeee plotki dotyczące was dwóch są ostatnio głośno, plotki które sugerują, że jesteście więcej niż przyjaciółmi- urwał- po prostu nie ma co pieprzyć bzdur i zróbmy to otwarcie. Chodzicie ze sobą?
-Nie- Allie i Justin odpowiedzieli chórem.
-Jesteście pewni?
-Tak
-Jesteście przekonani?
-Tak!
-Scooter gdybym miał dziewczynę, byłbyś jedną z pierwszych osób którym bym powiedział- Justin powiedział z irytacją.
-Naprawdę?- Scooter spytał, wyglądając na zadowolonego. Justin przytaknął.
-Stary, to ty mnie odkryłeś. Jesteś moim menadżerem, a także jednym z moich najlepszych przyjaciół. Powiedziałbym ci o czymś takim - powiedział.
-Dzięki kolego- Scooter powiedział, uśmiechając się do niego.
-Yup- Justin spojrzał na Allie- I...ona może nie jest moją dziewczyną, ale jest moją przyjaciółką. Więc teraz wy możecie swobodnie zostać najlepszymi przyjaciółmi. Scooter i Allie posłali mu dziwne spojrzenie.
-Nieważne- Justin wymamrotał- Uh, Scooter... co te fanki tutaj robią?- wskazał w kierunku, w którym stały Anne, Claire i Ellory która rozmawiała z Jasmine.
-Oh-Scooter powiedział, jakby coś sobie przypominając-Tak, ojciec tej z blond włosami jest właścicielem tego miejsca i on zadzwonił i upewnił się by one były na backstage. Będziemy musieli wyprosić je na chwilę i zaprosić z powrotem na próbę dźwięku. Ale, uh... jedna z nich będzie dziś wieczorem twoją One Less Lonely Girl, więc dlaczego nie zdecydujesz którą z nich chcesz, przejdź i zapytaj ją? - Justin wzruszył ramionami.
-Ok- odpowiedział. Widząc tak jak myślał trzy ekstremalnie piękne dziewczyny, wiedział, że to nie będzie jakaś straszna rzecz do zrobienia. Od razu wiedząc, którą chce zbliżył się i owinął ramię wokół talii Ellory.
-Hej piękne panie, miło was znowu widzieć- wymamrotał. Claire, Anne i Ellory uśmiechnęły się do niego zanim entuzjastycznie go powitały.
-Zastanawiałem się- Justin powiedział, patrząc Ellory prosto w oczy- Chciałabyś być moją One Less Lonely Girl?- Ellory przytuliła się do niego.
-Chciałabym kochanie. Allie poczuła że znów robi się zazdrosna, więc od razu zaalarmowała.
-Znowu zazdrosna?- pomyślała- Co do cholery jest ze mną nie tak?


~&~

-Ludzie mamy problem-Meaghan stwierdziła, gdy ona, Jasmine, Allie i Kristen opadły na kanapę w tourbusie. Właśnie skończyły swój występ, zmęczone, ruszyły z powrotem do tourbusu, aby nazwać to wczesnym wieczorem.
-Co jest?-spytała Kristen.
-Jedna z nas zapomniała nam o czymś powiedzieć- reszta spojrzała na nią z niepokojem. Meaghan patrzyła prosto na Allie.-Jedna z nas, gdy była w strugach deszczu z pewnym kimś wcześniej dzisiaj. Ktoś, kto flirtuje jak szalony z wymienioną wcześniej osobą, kiedy została nakryta przez resztę z nas, wraz z dwustoma innymi ludźmi- Allie zaczerwieniła się.
-Oh, tak!-Kristen krzyknęła, patrząc na Allie-Nigdy nie powiedziałaś nam co jest między tobą, a Justinem!
-Tak, co wasza dwójka dziś robiła?- Jasmine spytała, szczerząc się. Allie westchnęła i uderzyła Jasmine poduszką.
-Ludzie-jęknęła.
-Co ty i Bieber robiliście?-Meaghan domagała się, krzyżując ręce- Powiedz nam!-Allie pokręciła głową.
-Powiedz nam, powiedz nam, powiedz nam!- Meaghan wrzasnęła, waląc Allie poduszką.
-Hej!- Allie wrzasnęła patrząc w górę na znak protestu. Nagle oberwała w twarz kolejną poduszką-Meaghan!-krzyknęła.
-Nie przestanę rzucać dopóki nie powiesz nam co robiłaś z Justinem!- Meaghan krzyknęła, rzucając kolejnymi poduszkami tak mocno jak umiała w Allie. Kristen i Jasmine śmiały się histerycznie. Allie starała się unikać tak dużo poduszek jak tylko mogła. W końcu miała dość.
-Ok, ok powiem wam!- krzyknęła. Meaghan od razu przestała rzucać. 
-Dajesz-powiedziała słodko. Allie przewróciła oczami gdy Jasmine i Kristen przerwały jej napadami śmiechu.
-Chcecie bym wam powiedziała czy nie?- spytała. Jasmine i Kristen natychmiast przestały się śmiać i spojrzały na nią wyczekująco. 
-Tak, chcemy- powiedziała Jasmine. Allie wzięła głęboki wdech.
-Ok, więc nie jest to nic wielkiego. Zobaczył, że mam zły dzień i chcąc spróbować bym poczuła się lepiej, zabrał mnie do fajnego sekretnego miejsca, które odkrył ostatnim razem gdy grał w tej arenie. To była droga w górę, tam gdzie są wszystkie reflektory i tam gdzie on nie powinien być. I gdy schodziliśmy na dół na próbę, jakiś technik od świateł nas zauważył i ruszył w pogoni za nami, krzycząc na nas, że nie powinniśmy tutaj być. Nagle znaleźliśmy się na zewnątrz i zaczęło padać,a wszystkie drzwi na które się natknęliśmy były zamknięte. Zaczęliśmy żartować i on zaczął mnie gonić i wtedy gdy mnie złapał, my, um...my cóż wpadliśmy na was- Allie wymamrotała w zakłopotaniu. Meaghan, Jasmine i Kristen patrzyły na nią zszokowane i podniecone. 
-Mówisz serio?-Kristen zapiszczała. Trzy dziewczyny natychmiast zaczęły plotkować o tym jakie to słodkie i jak cudowną parą byliby Allie i Justin. Allie poczuła bijące na jej policzkach rumieńce.
-Serio, Al, on na pewno ma coś do ciebie. Żaden facet nie przeszedłby przez takie starania abyś poczuła się lepiej jeśli nie lubiłby Cię w ten sposób- Jasmine stwierdziła- To jest tak cholernie urocze, kocham to!
-Tak i wyglądaliście tak słodko jak was znaleźliśmy. On totalnie z tobą flirtował. On cię lubi!-Meaghan krzyczała. Allie wzruszyła ramionami.
-On jest po prostu typem flirciarza. Taki właśnie jest. To nic nie znaczyło, same widziałyście jak zachowywał się w obecności  Ellory. I tych dziewczyn Anną i Claire, również z tego względu - Kristen pokręciła głową.
-To było co innego. Tak, flirtował, ale nie tak bardzo jak z tobą - Meaghan i Jasmine przytaknęły. Allie westchnęła. 
-Nie wiem - spojrzała w dół na swoje dłonie- Ludzie to jest złe- powiedziała.
-Co jest złe?-spytała Jasmine. Meaghan i Kristen spojrzały na nią ciekawe. Allie spojrzała na nie, po czym schowała swoją twarz w poduszce. 
-Allie, po prostu nam powiedz!- Kristen zaśmiała się-Co to jest? Co jest złe? Allie wychyliła głowę z nad poduszki by na nie spojrzeć.
-Ja....um...ja.... czułam, czułam.....te....uczucie....jak.....za każdym razem gdy widziałam go z inną dziewczyną i gdy on z nią flirtował.....ja czułam się umm- skuliła się- zazdrosna?- Meaghan, Kristen i Jasmine patrzyły na nią z szeroko otwartymi ustami zanim zaczęły drżeć z podniecenia.
-Allie, Allie to wspaniale!- Meaghan wrzasnęła. Kristen i Jasmine przytaknęły natychmiast. 
-Nie, ludzie! To nie dobrze!- Allie krzyknęła.
-Dlaczego nie dobrze, Allie?!- Jasmine wykrzyknęła. Allie ponownie przycisnęła poduszkę do twarzy.
-Ponieważ-wybełkotała w poduszkę, jej głos był przytłumiony- Myślężegolubię.
-Huh?-Meaghan spytała.
-Tak, nie załapałam tego-Kristen stwierdziła. Allie spojrzała na nie, zanim marnie i nieśmiało powiedziała: "Myślę.....myślę, że lubię Justina.

~&~

Telefon Allie zawibrował wyrywając ją z transu. Było ok 1 rano, a ona leżała na skraju swojego łóżka próbując zasnąć. Próbowała zasnąć o 23, ale niefortunnie, sen nie przychodził. Allie myślała o swoim dziwnym uczuciu zazdrości, które czuła przez ostatnie kilka dni i po spędzeniu czasu z Justinem sam na sam, uświadomiła sobie co to wszystko znaczyło: choć tak bardzo tego nie chciała, zaczynała go lubić- więcej niż tylko jako przyjaciela. Był flirtujący i dokuczał jej, czasem ją irytując, ale najczęściej był słodki i fakt , że poświęcał jej tyle uwagi i chciał być w jej pobliżu schlebiało jej. Nigdy nie znała chłopaka takiego jak Justin i  osoby która traktowałaby ją tak jak on. To, że miał najcudowniejszy uśmiech na całym świecie, niesamowite oczy i seksowne włosy(i cudownie pachnące) było jedynie bonusem do wydającego się świetnym materiałem na chłopaka.
Po tym jak Allie oświadczyła dziewczyną to nad czym wcześniej myślała, trójka była strasznie podekscytowana, krzyczały i piszczały. Były tak głośno, że Sean Kingston szybką przybiegł do tourbusu by upewnić się czy nikt nie został zamordowany(podobnie było gdy dowiedziały się, że Zac Efron się zaręczył) Po tym, co wydawało się ciągnąć godziny(dla Allie) - rozmowa o tym jak go lubi, koncert dobiegł końca i reszta zaczęła się schodzić do ich tourbusu, więc czwórka musiała zakończyć rozmowę.
A teraz znajduje się tutaj, dwie godziny później i nadal nie śpi. Nie była dziś na widowni gdy Justin występował(to było coś, czego nie chciała zrobić do tej pory wyłącznie ze względu na fakt, jej uczucia do niego były znacznie, znacznie inne niż są teraz), ale widziała video Justina i Ellory podczas One Less Lonely Girl na backstage, można było śmiało powiedzieć, że Ellory nie marnowała czasu by być tak blisko Justina jak to tylko możliwe- nie żeby Justin wyglądał jakby miał coś przeciwko. Allie zaniepokoiła się kiedy doświadczyła dziwnego pragnienia by być na miejscu Ellory. Po doświadczeniu dziwnego pragnienia, stało się dla Allie oczywiste, że cokolwiek dziwnego i nowego czuła do Justina, to na pewno nie było uczucie jakie czuje się do przyjaciela. Jej przyjaciołom wydawało się, że nowe uczucia jakimi Allie darzyła Justina nie są w cale złe( tylko bardzo, bardzo dobre). Allie czuła się trochę bezradna i zagubiona jeśli o nie chodziło(*uczucia). Ona miała przecież uczynić wszystko by go nie polubić, tylko z powodu tego co stało się z Liamem. Allie chwyciła telefon po czym odblokowała go, klikając na wiadomość która właśnie przyszła i uśmiechnęła się widząc od kogo była.

Od: GrindMeJustin;)
Cześć piękna, nadal nie śpisz?

Wciąż się uśmiechając, Allie szybko odpisała.

Od: Allie
Tak, a to ciekawe. :) Co tam?

Od: GrindMeJustin;)
Nic. Nie mogłem zasnąć i chciałem z kimś porozmawiać. Pierwszą osobą o której pomyślałeś byłaś ty.

Allie poczuła motylki w brzuchu, tak jak zawsze gdy z nim rozmawiała. To niesamowite jak jej uczucia wobec Justina zmieniły się z nienawiści i obrzydzenia na coś znacznie innego.

Od: Allie
Haha rozumiem. Cóż, ja także nie potrafiłam usnąć, więc wybrałeś odpowiednią osobę.

Od: GrindMeJustin;)
Dlaczego nie możesz spać?

'Ponieważ nie mogę przestać myśleć o tych dziwnych, nowych uczuciach jakie do ciebie czuję'- Allie pomyślała.

Od: Allie
Nie wiem, po prostu myślę o kilku rzeczach. Haha. A ty?

Od: GrindMeJustin;)
Ja też. Jestem zdenerwowany AMA's jest w następny weekend.

Od: Allie
Nie denerwuj się, jestem pewna, że wygrasz każdą nagrodę do której zostałeś nominowany.

Od: GrindMeJustin;)
Ha CHCIAŁBYM! Zamierzasz iść? 

Od: Allie
OMG, strasznie bym chciała, ale nie sądzę bym była zaproszona =/

Od: GrindMeJustin;)
Nie martw się, mogę ci to załatwić jeśli chcesz. :)

Od: Allie
Haha ok dzięki! Przy okazji, jeszcze raz dzięki za naszą małą przygodę dzisiaj rano. To sprawiło, że mój dzień był lepszy.

Od: GrindMeJustin;)
Dobrze wiedzieć, że mam na ciebie taki wpływ. ;) I nie ma za co. Dobrze się bawiłem, nawet jeśli Scooter zrobił mi wielką aferę. Haha. Mówiłem, że nie chcesz zobaczyć go wkurzonego.

Od: Allie
Zamknij się. I hahaha masz rację, był taki wkurzony! To było przerażające. Jeszcze raz przepraszam, to była całkowicie moja wina.

Od: GrindMeJustin;)
ALLIE. NIE, NIE BYŁA.

Od: Allie
Taak, była.

Od: GrindMeJustin;)
Nie, na pewno nie była.

Od: Allie
Tak.
Od: GrindMeJustin;)
Niee. Haha mówię poważnie, przestań to mówić, shawty ;)

Od: Allie
Wracamy do "shawty" teraz, tak? Masz na mnie strasznie dużo przezwisk.

Od: GrindMeJustin;)
Masz rację, mam. Które z nich jest twoim ulubionym? Będę częściej cię tak nazywał. ;)

Od: Allie
Jesteś taki dziwny.

Od: GrindMeJustin;)
Hey. Pamiętasz co stało się ostatnim razem kiedy nazwałaś mnie dziwnym?

Od: Allie
Przypominam sobie, jak goniłeś mnie na chodniku.

Od: GrindMeJustin;)
Dokładnie tak. Chcesz to powtórzyć?

Allie przewróciła oczami, chichocząc.

Od: Allie
Rozważając, że jesteśmy w dwóch innych tourbusach, jadących w kierunku San Francisco i jest pierwsza trzydzieści nad ranem, nie jestem pewna czy to możliwe.

Od: GrindMeJustin;)
Wszystko jest możliwe.

Od: Allie
Jak sobie życzysz Superstar. Jestem straaaaaasznie zmęczona, więc idę położyć się do łóżka. pogadamy jutro. :) Dobranoc.

Od: GrindMeJustin;)
Dobranoc, piękna.

Allie odłożyła swój telefon i położyła głowę na poduszce z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy. 
"Czemu nie posłuchałam Jasmine wcześniej i nie dałam dałam mu szansy? Justin jest naprawdę inny od Liama."

~&~

Justin wyłączył swojego Iphone i położył go koło siebie. Jego myśli toczyły wojnę: 
"Allie jest przepiękna, ale jest także fajną osobą. Myślę.....nie wiem, może ją lubię."
"Wcale nie, wszystko czego chcesz to tylko wygrać ten zakład"
"Tak było zanim zorientowałem się jak cudowna jest"
"Nie ważne, masz zakład do wygrania"
"Chcę wygrać, ale nigdy nie myślałem, że zakład obróci się w coś takiego. Kiedy się zakładałem, nawet jej nie znałem, więc zbytnio mnie nie obchodziła. Teraz kiedy znam ją lepiej, myślę, że chcę wykonać ruch w jej kierunku......ale nie dla zakładu.
"Przestań Justin. Zachowujesz się jak kretyn. Ludzie tacy jak ty nie czują nic do dziewczyn. Poprowadź ją tak byś mógł się dostać do jej majtek"
"Ale to nie tak. Tak, początkowo, wszystko o co dbałem to, to by ją zaliczyć i dlatego nie chciałem zostawić jej samej. Ale teraz, ja naprawdę chcę być w jej pobliżu. Naprawdę, pierwszą osobą o której pomyślałem kiedy byłem znudzony i chciałem dziś wieczorem napisać była ona. I nie wziąłem żadnej przypadkowej dziewczyny i nie pokazałem jej miejsca, które pokazałem Allie. Ona naprawdę coś dla mnie znaczy.
"Zamieniasz się w mięczaka, Bieber. Przestań grać zakochanego, to tylko dziewczyna. MUSISZ wygrać ten zakład. NIC nie stracisz. Zakochując się PRZEGRASZ."
"A co jeśli nie obchodzi mnie czy przegram? To TYLKO zakład, ostatecznie."
"Przegrana odbije się na twojej dumie. Przegrana nie jest dla ludzi takich jak ty. Nie możesz po prostu odrzucić swojej dumy i godności dla jakiejś dziewczyny. Serio, stary weź się w garść"

Wzdychając głośno z frustracji i irytacji, Justin uderzył swoją poduszkę i upadł na nią, bardziej zdezorientowany niż kiedykolwiek.

"Cóż, co do cholery mam teraz zrobić? Muszę wygrać, ale nie mogę po prostu wyłączyć swoich uczuć" 
Kładąc się na boku, zamkną mocno oczy i próbował zasnąć. Ale niestety dla niego, sen nigdy nie nadszedł.

__________________
Hej! Tutaj DameBiebss mam nadzieję, że rozdział się wam podoba - mi bardzo haha, zwłaszcza początek i końcówka. Bardzo proszę was o komentarze, ponieważ one naprawdę nas motywują:)
Mam też dla was smutną wiadomość. Więc ja i @xffondue wyjeżdżamy na wakacje już po koniec tego tygodnia, ale nie martwcie się, gdy wrócimy postaramy się dodać rozdział jak najszybciej. 
Kocham was wszystkich i to co zostawiacie pod postami jest kjdsdashda <3 naprawdę dziękuję i życzę wam wszystkim : 
MIŁYCH WAKACJI! :)

wtorek, 18 czerwca 2013

Buntowniczy i Niepunktualny

-Justin, gdzie my idziemy? - Zapytała Allie, gdy szła za nim wychodząc z tourbusa i w kierunku areny.
-Zobaczysz. - To było wszystko co powiedział, gdy otworzył jedne z tylnych drzwi do miejsca koncertu, wchodząc do środka.
-Justin, nie mam mojej przepustki! Jeśli ktoś kto mnie nie rozpozna, złapie mnie, zostanę wywalona! - Krzyknęła Allie
Justin gwałtownie się zatrzymał i odwrócił by spojrzeć na nią z zupełnie zirytowaną miną na twarzy. - Ja jestem twoją przepustką. - powiedział. - I ludzie rozpoznają cię, jesteś artystką na tej trasie. A teraz chodź!
Zauważając jak głupio musiała brzmieć, Allie zarumieniła się. -Oh...racja. - Wymamrotała, zanim zaczęła iść za nim wzdłuż opustoszałego korytarza, który rozgałęział się w ich lewo. Allie nie miała pojęcia dokąd szli, albo dlaczego Justin ją tam zabierał, ale nie spierała się i po prostu dalej szła za nim przez labirynt korytarzy.
Po kilku minutach ciszy, doszli pod zwykłe białe drzwi ze znakiem "OŚWIETLENIE".
Allie spojrzała na niego pytająco. - Yyy...?
On szeroko się do niej uśmiechnął. - Po prostu poczekaj. - Gdy pochylił się by otworzyć drzwi, zatrzymał się i odwrócił by spojrzeć na nią ponownie. - Jedno pytanie: masz lęk wysokości?
-Nie... - Allie odpowiedziała przezornie.
Twarz Justina pojaśniała. - To dobrze.
-A co? - Spytała Allie, spoglądając na niego podejrzliwie.
-Bez powodu. - Odpowiedział.
-Nie, powiedz mi!
On tylko uśmiechnął się zanim otworzył drzwi. Za drzwiami była duża klatka schodowa, prowadząca do jakiegoś niewiadomego miejsca. Justin natychmiast wszedł do środka i zaczął wchodzić po schodach.
-Justin! - Zawołała Allie, idąc za nim i wspinając się po schodach.
-No chodź! - Zawołał.
-Dlaczego spytałeś, czy mam lęk wysokości? - Krzyknęła.
Nie odpowiedział.
Jęcząc na jego odmowę powiedzenia jej czegokolwiek, Allie przyśpieszyła tempo i dołączyła do niego. Schody wydawały się iść w nieskończoność, ciągnąc się wyżej i wyżej.
W końcu, doszli na półpiętro, gdzie były kolejne zwykłe białe drzwi.
Justin spojrzał na Allie, szeroko się uśmiechając. - Gotowa?
-Chyba?
Justin wyciągnął rękę do niej. Wyglądając na trochę ostrożną, Allie niepewnie złapała ją.
Wtedy on odwrócił się i otworzył drzwi, wypuszczając ją by mogła zobaczyć co za nimi jest.
Allie dyszała.
Stali na pomoście pokrytym serią trzech pasaży, wszystkie zawieszone w powietrzu bardzo wysoko, ponad wszystkimi siedzeniami, tworząc się w ogromne U skierowane ku scenie. Spoglądając w dół, w jej prawo, Allie dostrzegła scenę, gdzie Sean Kingston miał obecnie próbę.
-Co to jest?! - Krzyknęła Allie w zaskoczeniu.
-To jest miejsce gdzie technicy od światła muszą przychodzić podczas każdego koncertu, żeby ustawić światła. - Wyjaśnił Justin. - Pamiętałem jak się tutaj dostać, bo występowałem już w tym miejscu wcześniej. - Wzruszył ramionami. - Reflektory i rzeczy są ustawiane przez taką drogę w dół tam, - Wskazał w kierunku pasażu naprzeciwko sceny, gdzie obecnie jasne reflektory wypełniały arenę jaskrawym żółtym kolorem.
-Możemy pójść tam? - Zapytała Allie - Tu jest ciasno.
Justin przytaknął. -Ta, i tam jest kolejne miejsce, które też chcę ci pokazać. - Wciąż trzymając ją za rękę, zaczął prowadzić ją przez jeden z pasaży. To była wąska, stalowa platforma, która została ogrodzona dookoła, by ochronić techników przed upadnięciem co spowodowałoby śmierć.
-Formalnie, nie powinienem tu być, - oznajmił Justin, unikając dookoła dużego zestawu przewodów leżących na pasażu. - Nie mogę robić nic "zagrażającego życiu". I hipotetycznie bycie tutaj jest niebezpieczne, ponieważ jest możliwość, że spadniesz. - Wywrócił oczami. - Ale mam to gdzieś.
Allie uśmiechnęła się do niego. - Wow, ale z ciebie hardkor. - Droczyła się.
On wyszczerzył się do niej. - Wiem. - Odpowiedział.
Ona się zaśmiała.
Gdy kontynuowali iść przez podest w kierunku drugiego końca areny, Allie rozglądała się dookoła niej. Kilkaset stóp pod nią były tysiące ciemnych miejsc. Nie miała pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje i widząc arenę z tej perspektywy było zdecydowanie fajne.
Doszli do samego końca pasażu. Dołączony był pionowy pasaż, który zawierał dostęp do wszystkich reflektorów. Tuzin lub więcej techników od światła krzątało się, dopracowywali światła i poprawiali inne różne rzeczy by mieć pewność, że wszystko będzie w porządku w trakcie koncertu.
-Okej, nie możemy pozwolić, żeby ktokolwiek nas zobaczył, w przeciwnym razie, jestem martwy. Nawet sobie teraz nie żartuję, Scooter by mnie zabił. - Powiedział spokojnie Justin.
Allie zachichotała. - Okej.
-Tam jest to miejsce, które chcę ci pokazać, ale to jest po drugiej stronie, więc będziemy musieli zakraść przez tych wszystkich ludzi.
Allie skinęła głową.
Gdy spojrzeli na pasaż zawierający wszystkie światła, mogli zobaczyć małe przejście, które szło za jakimś sprzętem, który znajdował się obok świateł.
-Jeśli przejdziemy tamtędy, - Szepnął Justin, wskazując na ścieżkę. - nikt nas nie zauważy. Będą zbyt zajęci sprawdzaniem świateł.
-Okej. - Wyszeptała Allie.
-Chodźmy. - Powiedział Justin.
Schylili się i pomknęli do przodu, starając się przyciągnąć jak najmniejszą uwagę jak to tylko możliwe. Mogli wcisnąć się w przejście niezauważeni, prawdopodobnie dlatego, iż technicy, jak podejrzewał Justin, byli zbyt zajęci ustawianiem wszystkiego, by zauważyć coś więcej. Prześlizgnęli się przez przejście za sprzętem i następnie rzucając się do końca pasażu.
-Nie mogę uwierzy, że nas nie zauważyli. - Wyszeptała Allie.
-Ta, wiem. - Zaśmiał się Justin.
Na końcu pasażu ze sprzętem oświetleniowym, był trzeci i ostatni pasaż. Ten był podobny do pierwszego i prowadził z powrotem na scenę.
Allie spodziewała się, że skręcą w prawo, żeby wrócić na scenę, ale zamiast tego, Justin prowadził ją prosto. Tam, niemal ukryty przez to jak ciemna była arena, było małe przejście, które prowadziło do drzwi. Przeszli przez przejście i drzwi, gdzie Allie była zaskoczona, iż znaleźli się w umeblowanym pokoju.
Spojrzała na Justina z uniesionymi brwiami.
-To miała być miejscówka spółki, ale wybudowali to zbyt wysoko. Więc, jest to tylko miejsce, w którym ludzie od świateł przychodzą i spędzają czas podczas koncertu. - Wyjaśnił.
-Skąd ty wiesz to wszystko? - Zapytała Allie.
Wzruszył ramionami. - Ostatnim razem, gdy tu występowałem, byłem tylko suportem, więc ludzie nie przejmowali się za bardzo czy się zabiję czy nie. Nudziło mi się, i jeden z kolesi od świateł postanowił mnie oprowadzić.
-Więc to jest to co chciałeś mi pokazać?
Justin uśmiechnął się szeroko. - Nie do końca. Widzisz, koleś od świateł pokazał mi wszystko to, co ja właśnie pokazałem tobie i przyprowadził mnie tu również. Ale musiał wrócić do pracy, więc powiedział mi, że mogę zostać w tym pokoju. Będąc...lekko ciekawską osobą jaką jestem, rozejrzałem się dookoła pokoju i znalazłem...cóż, zobaczysz.
Zupełnie oszołomiona, Allie patrzyła jak Justin puszcza jej rękę i przechodzi na bok pokoju. Pokój sam w sobie był umeblowany tak jak każde miejscówki firm: była kuchnia, kilka stołów, krzeseł, i kanapy by mogli usiąść, gdy oglądali jakiekolwiek wydarzenie na arenie.
Justin stał w samym roku pokoju, gdzie stało jedno krzesło. Stając na krześle, chwycił coś co było na suficie.  Początkowo, Allie myślała, że była to tylko ciemna plama. Ale szybko stało się oczywiste, że to nie była do końca plama - to był uchwyt.
Justin pociągnął uchwyt i nagle, było otwarcie w suficie. Z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem, zeskoczył z krzesła i rozejrzał się dookoła pokoju. Jego wzrok opadł na czymś i uśmiechnął się.
-Miło, to wciąż tu jest.
Oparta o bok blatu kuchennego, stała drabina. Justin pociągnął ją i ustawił pod wejściem w suficie.
Odwróciwszy się do Allie, i wciąż uśmiechając szeroko, Justin wskazał na drabinę. - Panie przodem.
Allie spoglądała na niego nieufnie przez chwilę, zanim niepewnie podeszła do drabiny i weszła na nią. Spojrzała na Justina, trochę niepewna czy powinna lub nie, iść dalej.
Dał jej uspokajające skinięcie głową, i biorąc głęboki wdech, Allie weszła w górę po drabinie przez otwarcie  w suficie. Wyszła na małą wnękę, która ukazywała całą arenę. Sean Kingston i jego tancerze byli teraz zaledwie kropkami na scenie.
Allie wyszczerzyła się. - Woah...- Mruknęła.
-Świetne, prawda? - Zapytał Justin, wchodząc do małej wnęki i stając obok niej.
Allie przytaknęła. - Nie mogę uwierzyć, że to znalazłeś.
Justin uśmiechnął się. - To dobre miejsce na to, żeby przyjść i po prostu pomyśleć o niektórych rzeczach.
-Tak. - Odpowiedziała.
Dwójka siedziała, pozwalając ich stopom zwisać nad krawędzią. Przyglądali się ciemnej arenie.
Justin przerwał zanim powiedział, - Czasami czuję jakby bycie w trasie było przytłaczające, wiesz, mieć tych wszystkich ludzi dookoła siebie 24/7. Więc staram się znajdywać miejsca do odpoczęcia przez chwilę, w każdym miejscu koncertu.
Allie uśmiechnęła się do niego. - Łapię o co chodzi. Czasami czuję się w dokładnie ten sam sposób.
Siedzieli tam w ciszy przez chwilę, słuchając próby pod nimi, gdy Sean kontynuował przygotowywać się na jego dzisiejszy występ.
-Dzięki, że mi to pokazałeś, Justin. To jest naprawdę świetne. - oznajmiła Allie.
Justin spojrzał na nią i uśmiechnął się. - Nie ma za co.
Allie wpatrywała się w jego oczy, i nagle, doznała szalonego pragnienia pocałowania go. Szybko otrząsnęła się z tego, gdy on powiedział:
-Wyglądałaś na smutną wcześniej.
-Oh...ta... - Zająknęła się, lekko zaniepokojona przez uczucie, którego przed chwilą doświadczyła. - Przepraszam, że byłam trochę niemiła dla ciebie. Dzisiejszy dzień nie był moim dniem.
Justin przytulił ją. - Jest okej. - powiedział.
Allie odwzajemniła uścisk, wdychając jego zapach. Pachniał niezwykle dobrze; wszystko czego chciała to schować swoją głowę w jego ramieniu i tam zostać, owinięta w jego ramionach, przez kilka minut, ...lub godzin...albo dni...
"Co się dzieje?" Pomyślała w niepokoju, wydostając się z uścisku, i siadając prosto. "Dlaczego ciągle mam te dziwne uczucia w kierunku Justina?" 
Po kilku kolejnych minutach bezsensownego paplania, Justina wyciągnął telefon i spojrzał na godzinę.
-Lepiej chodźmy. - szepnął. - Muszę być z powrotem za kilka minut na mojej próbie.
-Okej. - Odpowiedziała Allie.
Justin pomógł jej wstać z podłogi i oboje zeszli na dół po drabinie, zanim przeszli przez małe przejście na głównym pasażu. Stali i rozglądali się wokół areny przez chwilę, zahipnotyzowani tym jak różne doświadczenie było tu, wysoko nad sceną, niż tam na dole na scenie, zanim Justin odwrócił się do Allie.
-Pamiętaj, musimy się zakraść przez wszystkich jeszcze raz. Nikt nie może nas zobaczyć.
Allie skinęła głową, zanim złapała jego wyciągniętą rękę, schylając się i pośpiesznie zakradając za wszystkimi technikami od światła z tyłu pasażu.
Z powodzeniem doszli na drugą stronę pasażu i właśnie obracali się by przejść na pierwszy pasaż w kierunku sceny (który doprowadziłby ich wtedy za kulisy), gdy głośny głos rozbrzmiał za nimi.
-Justin?! Co ty tu kurwa robisz?! Nie powinieneś tu być!
Ogromny i niezwykle umięśniony mężczyzna o imieniu Brent spojrzał w górę ze światła, które naprawiał i zauważył ich.
-O cholera. - Szepnął Justin. - Chodź! - Krzyknął, zacieśniając uścisk na dłoni Allie, zaczął biegnąć przez pasaż. Allie biegła tak szybko jak mogła by za nim nadążyć.
-Wracaj tu kurwa z powrotem! - Huknął głos Brenta. - Bieber!
Reszta techników spojrzała teraz w górę i również ujrzała Justina i Allie.
Spoglądając za siebie, Justin zobaczył, że Brent przepychał się przez ludzi i biegł by ich złapać.
-Biegnij! - Wrzasnęła Allie.
Brent był imponująco szybkim biegaczem i stopniowo do nich dobiegał.
Wreszcie znaleźli drzwi, które mogłyby prowadzić na backstage. Justin rzucił się, otwierając je i zaczęli pędzić w dół po schodach, ich serca łomotały i oboje doświadczali szalonego skoku adrenaliny. Słyszeli Brenta, krzyczącego i biegnącego z hukiem w dół schodów za nimi.
-Jesteś w wielkim gównie, Bieber! Wielkim gównie! Przynieś swoją małą dupę z powrotem tutaj!
-Nigdy! - Odkrzyknął Justin.
Allie wybuchnęła śmiechem.
Justin wyszczerzył się, wyraźnie zadowolony z siebie.

******

-Okej, gdzie do cholery jest Justin? - Krzyknął Scooter. - Sean skończył swoją próbę już 10 minut temu, Justin powinien tu być! Musimy skończyć jego próbę przed próbą dźwiękową!*
Scooter szalenie szukał Justina, biegając dookoła backstagu, zaglądając do pokoi, sprawdzając korytarze.
-Czy ktoś widział Justina? - zawołał Justin.
Parę osób pokręciło głowami.
Scooter przeklął głośno.
Nagle, zauważył Ryana, chodzącego niewinnie, ściskającego napój.
-Ryan! - Krzyknął Scooter.
Ryan podskoczył. - Tak? - Zapytał nerwowo, przestraszony.
-Gdzie Justin? - domagał się Scooter. (Gdy Scooter był pod presją lub zestresowany, miał tendencję do krzyczenia...dużo.)
-Nie mam pojęcia. Ostatnio widziałem go w tourbusie. - Odpowiedział Ryan, nadzwyczaj przestraszony. - A to było godziny temu.
Scooter przejechał dłonią po włosach w frustracji. - No cóż, musimy go znaleźć!
-Znaleźć kogo? - Zapytała Pattie. Właśnie weszła na backstage i od razu była zaniepokojona.
-Twojego niepunktualnego syna. - Splunął Scooter.
Pattie spojrzała na niego zaskoczona. - Justina tu nie ma?
Scooter potrząsnął głową. - Nie. I też nikt nie wie gdzie on jest.
-Cóż, próbowałeś do niego dzwonić? - zapytała Pattie.
-Oczywiście, że ta- - Nagle, Scooter wyglądał na zażenowanego. - No cóż, właściwie to nie, nie próbowałem do niego dzwonić... - wymamrotał.
-Więc proszę bardzo. - Pattie wyciągnęła telefon i wybrała numer Justina. Przykładając telefon do ucha, czekała chwilę, zanim zabrała telefon z dala od ucha i kręcąc głową. - Nie odbiera.
Scooter krzyknął w frustracji. - Okej, wszyscy! Posłuchajcie! - krzyknął.
Bieganina i krzątanina na backstagu przerwała się niemal natychmiast, gdy każda osoba która tam była, przestała robić to co robiła i odwróciła się do Scootera.
-Wygląda na to, że nasz drogi bohater trasy postanowił być zwyczajnym nastolatkiem i każe nam czekać, kiedy on uciekł sobie by zrobić nie wiadomo co do cholery chce robić, nie interesując się tym jaki to będzie miało wpływ na nas i -
-Scooter! - Przerwała Pattie, rzucając mu gniewne spojrzenie.
Scooter odchrząknął. - Erm...w każdym razie, zaginął i musimy go znaleźć! Jego próba powinna się zacząć 15 minut temu, i musimy ją skończyć zanim fani przyjdą na soundcheck, co jest za mniej niż dwie godziny! Więc rzućcie cokolwiek do cholery robicie i idźcie znaleźć tego sukins - 
-Scooter! - Krzyknęła Pattie z wyrzutem.
-Idźcie znaleźć Justina! - Krzyknął Scooter, rzucając Pattie przepraszające spojrzenie.
Wszyscy natychmiast rozeszli się i poszli szukać Justina.

*****

Justin pociągnął Allie przez kolejny korytarz i potem kolejny, próbując iść w takim skomplikowanym wzorze, żeby Brent nie mógł ich znaleźć. Pomimo tego, wciąż mogli usłyszeć go w dali, tłukącego się przez korytarze w pościgu za nimi.
Gdy biegli, jakkolwiek, głos Brenta goniącego ich, powoli robił się coraz bardziej odległy.
-Tędy! - Wrzasnęła Allie, wskazując na drzwi.
Rzucili się w ich kierunku i przepchnęli przez nie. Justin zatrzasnął drzwi za nimi.
Minęła chwila zanim zorientowali się, że są na zewnątrz. Zaczęło lekko kropić, a chmury w górze rzucały nieciekawy blask nad parkingiem, który był przed nimi.
-Chodź. - Wymamrotał Justin, ciągnąc Allie przez chodnik dopóki nie doszli do ściany budynku. Wyszli na prostą i odchylili się, opierając o zewnętrzną część areny, oboje oddychali ciężko przez intensywny sprint.
-Myślę, że...zgubiliśmy go. - Wysapała Allie, puszczając rękę Justina.
Justin przytaknął.
Oboje spojrzeli na siebie i wybuchnęli śmiechem.
-To było komiczne. - Krzyknęła Allie.
-Wiem. O rany...Znam tego gościa, to był Brent, jeździł ze mną w trasie od samego początku... - Zachichotał Justin. - Znienawidzi mnie.
Allie oparła się o niego i zaśmiała w jego ramię. - O mój Boże...to było takie zabawne. Naprawdę myślisz, że on coś zrobi?
Justin wzruszył ramionami. - Mam nadzieję, że nie. - Zaśmiał się. - Pewnie później na mnie nakrzyczy. Mam tylko nadzieję, że nie powie nic Scooterowi...tak jak mówiłem wcześniej, Scooter by mnie zabił, byłby bardzo wkurzony. A ty nie chcesz zobaczyć wkurzonego Scootera.
Allie zaśmiała się. - Mogę sobie wyobrazić.
Justin wyszczerzył się do niej. Była przerwa zanim powiedział, - Powinniśmy wracać na arenę. Mam próbę na, którą jestem już pewnie spóźniony.
Allie skinęła głową i razem zaczęli iść z powrotem w kierunku drzwi przez, które wyszli wcześniej.
Po dotarciu pod drzwi, jakkolwiek, odkryli coś niezwykle pechowego: było zamknięte.
-Świetnie. - Westchnął Justin. - Chyba będziemy musieli pójść do innego wejścia. - Rozejrzał się. - A ja nie mam pojęcia gdzie to jest.
Allie również się rozejrzała dookoła. - Ani ja. Chyba musimy pójść poszukać miejsca gdzie są tourbusy i wejście powinno być gdzieś niedaleko ich.
Justin przytaknął i ponownie zaczęli iść w kierunku ścian budynku, w poszukiwaniu wejścia, które nie było zamknięte.
Gdy szli, rozbrzmiało głośne trzaśnięcie grzmotu. Piorun błysnął jasno, rozświetlając przez chwilę niebo i zanim się obejrzeli deszcz lał się na chodnik, spadając w gromadzie.
Zimny deszcz mocno uderzył o ramiona Allie i Justina, całkowicie ich przemaczając.
Allie pisnęła i oboje zaczęli biec, rozpaczliwie szukając otwartego wejścia.
-Gdzie my jesteśmy? - Zaśmiał się Justin po czwartej próbie odnalezienia otwartych drzwi; każde drzwi na które się natknęli były zamknięte.
-Nie wiem. - Odpowiedziała marnie Allie.
Justin wyszczerzył się do niej. Jego włosy były przyklejone do jego czoła. - Dlaczego brzmisz jakby cię to nie bawiło?
-Bo utknęliśmy na zewnątrz w ulewie i nie możemy wejść do środka areny! - Krzyknęła allie.
Justin wzruszył ramionami. - Dla mnie brzmi cholernie zabawnie.
Allie przewróciła oczami, śmiejąc się z niego. - A ty jesteś też cholernie dziwny. - droczyła się.
-Przepraszam? - Zażartował Justin.
-Słyszałeś.
-To zdecydowanie nie jest w porządku. - Powiedział, szczerząc się do niej.
-Oh, okej, w takim razie, Panie Myślę-Że-Jestem-Fajny-Nawet-Pomimo-Tego-Że-Nie-Jestem. - Powiedziała Allie, uśmiechając się do niego.
-Tak, zdecydowanie właśnie przegięłaś.
-Co zamierzasz z tym zrobić? - Wyzwała Allie.
-To. - Powiedział Justin i rzucił się w jej kierunku.
Piszcząc i śmiejąc się głośno, Allie zaczęła biec.
Justin pobiegł za nią. - Zapłacisz za to, Allie! - Krzyknął
Dwójka biegła przez całą drogę kolejnej strony budynku. Allie przeskoczyła nad kałużami i pędziła wzdłuż chodnika.
Justin, będąc szybszym biegaczem, powoli ją doganiał aż w końcu dobiegł do niej i złapał od tyłu. Podniósł ją i obrócił dookoła, a ona śmiała się głośno.
-Justin! Postaw mnie! - Krzyknęła.
Oboje histerycznie się śmiali, ich ubrania były kompletnie przemoknięte, gdy deszcz wciąż padał coraz mocniej i mocniej.
Trwało to do czasu aż usłyszeli głośny głos mówiący "Więc go znaleźliśmy." i uświadomili sobie, że nie byli sami.
Justin natychmiast postawił Allie z powrotem na ziemi i oboje powoli odwrócili się w stronę wejścia na arenę, gdzie był wkurzony Scooter wgapiający się w nich, ze wściekłą miną. Za nim, Pattie, Jasmine, Ryan, Chaz, Meaghan, Kristen, Sean, Jason, Matt, kilku członków ekipy i trójka fanek, które poznał wcześniej Justin, wpatrywali się w Justina i Allie z mieszaniną emocji na twarzach.
Pattie wyglądała na zadowoloną(w sensie, że tak jakby odczuła ulgę, że go znalazła) i lekko złą; Chaz i Ryan wyglądali na rozbawionych; Jasmine, Meaghan i Kristen wyglądały na podekscytowane; członkowie ekipy na zirytowanych; Sean, Jason i Matt na zdezorientowanych; trójka fanek, i jedna o imieniu Ellory w szczególności, wyglądały jakby nie chciały niczego więcej tylko udusić Allie.
Ale nikt nie był tak wkurzony jak Scooter.
-Miło, że do nas dołączyłeś. - Splunął gorzko.
***
łohhoho będzie się działo XD
*próba dźwiękowa w sensie sound check, czaicie nie? XD 
co sądzicie? troszku więcej akcji w tym rozdziale :D
więęęc...nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny, musicie pytać DameBiebss. 
No iii, do tego czasu aż pojawi się 11 rozdział to komentujcie jak najwięcej ten, bo to motywuje(przynajmniej mnie) :D
ENJOY! 




piątek, 14 czerwca 2013

Niewyjaśnione uczucie

Czytaj pod rozdziałem proszę <3 / Piosenka do której tłumaczyłam rozdział włącz tutaj jeśli chcesz :)

AllieMcHenry: Chce tylko powiedzieć wszystkim, że z całą pewnością NIE chodzę z Justinem Bieberem. Nie mam teraz chłopaka. Justin i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi. OBIECUJĘ.

Allie nacisnęła "Tweet" i odchyliła głowę w tył opierając się na siedzeniu, wzdychając i wyglądając przez okno w tourbusie. Byli w drodze do Sacramento by podbić Kalifornie, a jasne światło słoneczne przebijało przez okno. Delikatnie zatrzasnęła swojego laptopa i zamknęła na chwilę oczy. Odkąd ten artykuł został opublikowany w Star! Magazine, była bombardowana tweetami, najczęściej od wściekłych fanów domagających się czy ta plotka była prawdziwa i uprzejmie życząc jej bolesnej śmierci. Ludzie w szkole nie chcieli zostawić jej w spokoju, stale otrzymywała zabójcze spojrzenia od ludzi którzy rozpoznawali ją na ulicy jak i na koncertach kiedy występowała z Jasmine. Spodziewała się tego kiedy po raz pierwszy zobaczyła artykuł, ale to nie sprawiło, by to wszystko stało się mniej okrutne. Tak więc żyła w strasznym stresie przez ostatnie kilka dni.
-Wszystko w porządku?- spytała Kristen, patrząc na nią. Oby dwie były w salonie w busie, Kristen pracowała nad papierami ze szkoły* (homeschooling - edukacja domowa) i kiedy usłyszała jak Allie wzdycha, spojrzała w górę by zobaczyć co się stało.
Allie tylko lekko pokręciła głową - Taaa, jest dobrze- wymamrotała.
-Nie pozwól by te groźby śmierci Cię ruszyły. Wkrótce, ludzie zorientują się, że to tylko plotki- Kristen zapewniła ją.
-Tak, ale to nadal nie czyni tego ani trochę łatwiejszym do poradzenia sobie- Allie mruknęła - Ci ludzie mnie nienawidzą, a nawet mnie nie znają.
-Hej! Jasmine też musiała przez to przechodzić i nadal żyje!- podkreśliła Kristen- Wszystko będzie dobrze, nie martw się.
Allie westchnęła - Dobra.
Kontynuowali ich wędrówkę do Sacramento pędząc przez stale zmieniającą się scenerię Kalifornii. Godziny zdawały się mijać coraz wolniej i wolniej gdy podróż ciągnęła się, do czasu aż wreszcie dotarli do celu podróży. Gdy wjechali na tylni parking koło areny, w której mieli występować, Kristen, która z powodzeniem skończyła się uczyć, wstała i popatrzyła dumnie na papiery. Po chwili udała się na tyły by znaleźć swojego nauczyciela, który pracował z Meaghan w kuchni. Allie nadal patrzyła na widok za oknem. Pochmurne niebo i deszcz wyglądały obiecująco. Kiedy patrzyła w chmury, drzwi tourbusu otwarły się. Odwracając wzrok w kierunku przodu autobusu zobaczyła szczerzącego się Justina, mówiącego 'cześć' do kierowcy. Po krótkiej rozmowie z kierowcą Justin odwrócił się w kierunku salonu, gdzie jego oczy natychmiast odnalazły Allie.
-Hej- zawołał. Allie podniosła rękę na przywitanie, nie do końca zachwycona tym, że go widzi. Za każdym razem gdy widzi jego twarz, przypomina sobie o artykule i o tysiącach ludzi którzy nienawidzą jej w tym momencie. Podszedł i usiadł obok niej.
-Co ty tu robisz?-spytała Allie- Nie masz próby na którą musisz iść?- Justin wzruszył ramionami.
-Nie przez kilka godzin. Właściwie to przyszedłem tu by cię znaleźć. - Allie uniosła brwi.
-Oh,czyżby?- przytaknął.
-Myślałem..
-Tak?
Uśmiechnął się złośliwie zanim zarzucił swoje ramie wokół niej. 
-Wiesz.....Wiem, że jesteśmy teraz przyjaciółmi i w ogóle, więc już znam odpowiedź na to pytanie, ale i tak mam zamiar cię o to spytać. - Allie spojrzała na niego pytająco.
-Zmieniłaś już swoje zdanie? 
To zajęło Allie moment zanim zrozumiała co miał na myśli. Nagle, smsy które pisali na jej lekcji fizyki kilka tygodni temu pojawiły się z powrotem w jej myślach. 
-Serio Justin?- uśmiechnął się złośliwie 
-To nie odpowiedź. - Allie jęknęła żartobliwie. 
-Więc...tak? - zapytał Justin.
-Nic takiego nie powiedziałam.
-Ale nie  powiedziałaś też "nie"- Justin się przeciwstawił.
-Touche*
Justin pochyli się w stronę Allie tak, że był zaledwie kilka cali od jej twarzy. Wyszeptał do jej ucha 'Po prostu przyznaj. Chcesz powiedzieć "tak". ' Allie gwałtownie odsunęła głowę z dala od jego i spojrzała na niego, dokładnie zirytowana przez zarozumiały wyraz na jego twarz.
-Nie, nie chcę.
-Jeśli nie chciałabyś mnie poznać, nie nazwałabyś mnie swoim przyjacielem- Justin odpowiedział, uśmiechając się. Ponownie nachylił się w jej stronę. 'No dalej, wiem, że chcesz'- uśmiechnął się wymownie. Jęknęła.
-Jeśli to powiem, zostawisz mnie w spokoju?- On tylko się do niej uśmiechnął. 
-.....Ok, tak!
-Tak, co?- Justin spytał, irytująco zadowolony uśmiech pojawił się na jego twarzy. Allie posłała mu spojrzenie mówiące "Serio muszę?".
-Powiedz to - nakazał. 
Allie nadal milczała.
-Powiedz to!- wyśpiewał 
Allie spojrzała na niego, po czym wrzasnęła : 'TAK, CHCĘ CIĘ POZNAĆ!'. Justin uśmiechnął się szeroko. 
-Moja dziewczynka, teraz idź na lunch, Scooter powiedział że dają pizzę dla każdego. Allie zaśmiała się z jego zadowolonego wyrazu twarzy, po czym skinęła głową i podążyła za nim wychodząc z tourbusu i idąc w kierunku areny.


~&~

-Więc, ona już mnie nie nienawidzi- Justin ogłosił, uśmiechając się jak wchodził do swojego tourbusu. Byli tam tylko Chaz i Ryan, grając na Xboxie. Ryan szybko zastopował grę.
-Koleś!-Chaz zaprotestował- Dlaczego do cholery zatrzymałeś grę?
-Justin chce z nami porozmawiać!-Ryan wykrzyknął.

-Taa, racja-Chaz mruknął wkurzony-Tak, zrobiłeś to tylko dla tego, ponieważ skopałem twoją dupę i miałem wygrać-Ryan przerwócił oczami, po czym zwrócił się do Justina.
-Allie już cię nie nienawidzi?-Justin pokręcił głową.
-W rzeczywistości, ona uważa mnie teraz za swojego przyjaciela.
-Więc przestała grać sukę w stosunku do ciebie?-zapytał Chaz.
-Tak. W rzeczywistości, jest naprawdę miłą osobą.Lubię ją-powiedział Justin-Jak przyjaciółką oczywiście-dodał szybko.Ryan i Chaz przytaknęli.
-Fajnie, to tylko kwestia czasu,a potem, będziesz mógł "ukraść ofertę", jeśli wiesz o czym mówię-Chaz parsknął. Ryan posłał mu dziwne spojrzenie. Justin wzruszył ramionami.

-Yeah-odpowiedział. Ryan spojrzał na niego z zainteresowanie.
-Już nie jest tak podekscytowany jeśli chodzi o zakład, jak wcześniej-pomyślał. Justin przerzucił wzrok na Chaza.
-Co stało się pomiędzy Tobą, a Meaghan na imprezie u Eliot zeszłej nocy?-Chaz wyglądał na przygnębionego przez krótki moment.
-Nic-Chaz wzruszył ramionami- Już nie wydaje się mną zainteresowana, tak jak wcześniej-Justin posłał mu sympateczne spojrzenie.
-Przepraszam stary, to jest do kitu.
-Nie ważne, wcale mnie to nie obchodzi-powiedział Chaz. Justin i Ryan wymienili szybkie spojrzenia, po czym powiedzieli : "Tak, racja. Kłam tak długo jak chcesz Chaz, to definitywnie cię obchodzi.- Chaz widząc to przewrócił oczami. 
-Zamknijcie się- powiedział, po chwili spojrzał na Justina i złośliwie się uśmiechnął, po czym wyśmiał go-Jeśli chcecie mogę się z wami założyć jak długo zajmie mi przekonanie jej by uprawiała ze mną seks-Justin posłał mu rozdrażnione spojrzenie.
-Chaz kiedy ta naprawdę lubisz Meaghan. Ja nie lubię Allie, przynajmniej nie w ten sposób. Tu jest różnica.


~&~

Po zjedzonym lunchu, Allie wróciła do tourbusu wraz z Jasmine. Będą miały próbę poźniej w arenie, ale zanim przyjdzie na to czas postanowiły posiedzieć w busie. Gcy Jasmine włączyła TV i zaczęła skakać po kanałach szukając powtórki America's Next Top Model, Allie rozłożyła się na kanapie, kładąc głowę na poduszce, jej oczy powędrowały w stronę okna, wyjrzała na zewnątrz. Stojąc pomiędzy innymi tourbusami, metr od jej busu, stał Justin. Był otoczony przez trzy dziewczyny, były mniej więcej w jego wieku, każda z nich była ubrana w super obcisłe topy i krótkie spodenki. Wszystkie chichotały z czegoś co przed chwilą powiedział. Nie mając nic innego do roboty, Allie przyglądała się im przez chwilę, lekko ciekawa zastanawiała się, dlaczego. Ktoś uchylił okno w ich tourbusie, więc gdy Allie i Jasmine siedziały w ciszy, można było usłyszeć głos Justina przez otwarte okno. 
-Haha, wiem, prawda? Więc jak miałyście na imię?
-Jestem Ellory - Jedna z dziewczyn odpowiedziała.
-A ja Anna - Inna powiedziała.

-Claire- powiedziała trzecia.
-Ellory,Anna i Claire, dobrze- powiedział Justin, przytakując-Więc wszystkie jesteście stąd?-Przytaknęły. Oczarował je swoim firmowym uśmieszkiem.
-Fajnie.
-Jesteśmy takie podekscytowane dzisiejszym koncertem- dziewczyna o imieniu Anna tryskała radością.
-Naprawdę? Dzięki!- Justin uśmiechnął się szeroko-Mam nadzieję,że będziecie się dobrze bawić.
-Na pewno będziemy!-powiedziała Claire. Zrobiła krótką pauzę, po czym zaczęła mówić. -Hey, mmm możemy zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
-Pewnie, że tak!-Justin odpowiedział, uśmiechając się. Gdy Claire uśmiechała się szczęśliwie, Anna wyciągnęła aparat.
-Ty pierwsza Claire-powiedziała.
Claire podeszła do Justina. Justin objął ją w talii, po czym obydwoje zapozowali do zdjęcia. Po chwili zrobił tak samo z Anne. Gdy Ellory ustawiła się do zdjęcia z nim, Justin wydawał się zainteresowany. Objął ją w talii tak samo jak Anne i Claire, ale pociągnął ją nieco bliżej niż pozostałe. Po tym jak Claire pstryknęła zdjęcie, Justin patrzył prosto na Ellory (wokół której wciąż trzymał ramiona) i stwierdził :
-Jesteś piękna-spojrzał na dwie pozostałe-Wszystkie jesteście. Anna i Claire zaczerwieniły się i podziękowały. Ellory zachichotała głośno i dotknęła jego ramienia.
-Dziękuję Justin, jesteś naprawdę gorący- Justin uśmiechnął się do niej, po czym zrobił swój znak firmowy : potrząsnął grzywką* (hair flip). Ellory znów zachichotała.
-Kocham jak to robisz, to takie słodkie- Justin wyszczerzył się na jej słowa.
-Dziękuję piękna-w końcu wziął rękę z jej talii i zaczął rozmawiać z resztą.
Co Justin powiedział do Anne i Claire, Allie nie wiedziała. Odwróciła głowę od okna, zamykając je strasznie zirytowana. Przerwóciła oczami.
-Co za dupek. Serio- pomyślała-Myśli, że jest kurwa...nie wiem dlaczego w ogóle powiedziałam mu co naprawdę o nim myślę*.
Z jakiegoś powodu, czuła się coraz bardziej zirytowana. Ostateczenie wiedziała, że jest strasznym flirciarzem. A nie byli nawet bliskim przyjaciółmi, więc dlaczego gdy widziała go flirtującego z dziwkowatymi fankami przeszkadzało jej to tak bardzo? Gdy widziała Justin z tymi fankami nie czuła tylko irytacji, Allie czuła także coś innego. Nie była w stanie tego nazwać. Przed tym wszystkim...


Allie była zazdrosna. I nie miała pojęcia dlaczego.

-Justin mnie wcale nie obchodzi, więc dlaczego oglądanie jak flirtuje z fankami przeszkadza mi?- myślała wściekła.
Patrząc spowrotem w okno, przyłapała jak Justin przytula dziewczyny i macha im na pożegnanie, po czym idzie do swojego tourbusu. Allie przewróciła oczami. 


-Cokolwiek-pomyślała. Wzięła swojego MacBooka ze stolika, po czym otwarła go. Zalogowała się na Facebooka i gdy sprawdzała swoje interakcje usłyszała głośne "pop" co oznaczało, że ktoś z Facebook'owego Chatu napisał do niej.

Azra Tivoli
Cześć dziewczyno!

Uśmiechając się Allie szybko odpowiedziała.

Allie McHenry

Aye kochana! Co tam?

Azra Tivoli

Powinnam robić zadanie domowe....ta, jasne. A ty?



Allie McHenry

Odpoczywam w tourbusie, później muszę iść na próbę.


Azra Tivoli

Brzmi fajnie, więc spójrz.....Muszę z tobą porozmawiać.

Allie McHenry

Jestem tu.

Azra Tivoli

.....Więc....Jest coś o czym muszę ci powiedzieć.

Allie McHenry

Co jest?

Azra Tivoli

Mówię to tylko dla tego, bo cię kocham......naprawdę


Allie spojrzała na ekran, zmarszczyła brwi, była lekko zdenerwowana tym co Azra ma zamiar powiedzieć. Czekała moment na to co Azra miała jej do powiedzenia.

Azra Tivoli

....Mitch tak jakby zabiera na bal Nine Winchcombe...

Allie zamarła. Patrzyła na ekran w szoku.

Allie McHenry

Naprawdę?


Azra Tivoli

:( Tak. Przepraszam, Allie!


Allie McHenry

Skąd wiesz?

Azra Tivoli

Podsłuchałam jak mówił o tym na wczorajszej imprezie.


Au!- pomyślała Allie, definitywnie smutna.


Allie McHenry

Wow. Więc....Myślę, że on tak naprawdę mnie nie lubi.

-Powinnam była wiedzieć- myślała Allie, smutna- Oczywiście, że Mitch woli kogoś takiego jak Nine Winchcombe niż mnie.

Nina Winchcombe - choć jest całkowitą suką, jest też jedną z najbardziej popularnych dziewczyn w szkole.


Azra Tivoli

Nie wiesz tego na pewno, może idą jako przyjaciele.


Allie McHenry

Wątpie.


Azra Tivoli

:( Naprawdę mi przykro. Nie bądź smutna, to tylko głupi chłopak. Wydaje mi się, że on darzy cię jakimś uczuciem. Jestem pewna, że oni idą tam tylko jako przyjaciele, więc nie przejmuj się! I hey - możesz być MOJĄ parą! A każdy wie, że jestem najlepszą randką jaką ktokolwiek może mieć ;)


Allie uśmiechnęła się czytając ostatnie zdanie.


Allie McHenry

Haha myślę, że masz rację. Dzięki za powiedzenie mi tego, Azra. Przynajmniej nie będę wyglądać jak kompletna idiotka widząc ich razem na balu.


Azra Tivoli

No i mam cię z powrotem!


Allie McHenry

Taak. Dzięki jeszcze raz. Muszę lecieć - zaraz próba. Bye! <3


Azra Tivoli

Okay, zadzwoń później. Byee.

Allie szybką się wylogowała i zamknęła swojego laptopa kładąc się na kanapę, totalnie rozczarowana.
Jednak wiadomość, że chłopak którego lubiła od kilku miesięcy idzie na bal z kimś innym, była szokująca i przykra. Była jednak zdziwiona, że nie jest aż tak bardzo smutna, jak myślała, że będzie.
-Czuję się,jakbym miała zaraz się rozpłakać- pomyślała.
Widząc smutną minę Allie, Jasmine od razu do niej podeszła.
-Co się stało kochana?- Allie westchnęła zanim schowała twarz w dłoniach.
-Allie?-spytała Jasmine. Allie spojrzała smutno na swoją przyjaciółkę.
-Właśnie rozmawiałam z moją najlepszą przyjaciółką z Denver na Facebooku, Azrą. Powiedziała mi, że..- zrobiła pauzę na chwilę, nieco upokorzona-Powiedziała mi, że Mitch zabiera inną dziewczynę na bal- Jasmine otwarła usta ze zdziwienia.
-CO?-wrzasnęła. Wstała i zarzuciła ręce wokół Allie.
-Co za dupek!-krzyknęła-Jak mógł zaprosić kogoś innego?-Allie wzruszyła ramionami.
-Myślę, że on wcale mnie nie lubi-Jasmine ponownie ją przytuliła.
-Tak mi przykro, skarbie! Idą jako przyjaciele czy...?-urwała.
-Nie wiem-odpowiedziała Allie-Azra myśli, że idą tylko jako przyjaciele, ale...nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że on trzymał z tą dziewczyną, ale widocznie tak skoro zaprosił ją na tańce-Jasmine spojrzała na nią z sympatią.
-Wszystko ok?-Allie westchnęła.
-Ta, tak myślę. Mam na myśli, tak to boli, ale tak naprawdę nic nie mogę na to poradzić-wzruszyła ramionami- Chyba będę musiała po prostu się z tym pogodzić.

Nie pamiętała kiedy ostatnio miała tak rozczarowujący dzień. Najpierw widząc Justina flirtującego z tymi dziewczynami i doświadczając dziwnie zazdrosnych emocji, a potem dowiadując się, że facet którego lubiła zabiera kogoś innego na szkole tańce. To nie był dobry dzień. Po następnych kilkunastu minutach dyskusji na temat Mitcha, Jasmine zasugerowała by pooglądały telewizję i odciągnęły ich umysł od tych rzeczy. Gdy w końcu wdrążyły się w oglądanie odcinka American Next Top Model który właśnie leciał, drzwi tourbusa otwarły się, a Justin wszedł do środka. Nie będąc teraz w nastroju by z nim rozmawiać, Allie wstała by przynieść coś do picia. Pojmując to i myśląc, że wstała by się z nim przywitać, Justin uśmiechnął się.
-Cześć, kochanie-powiedział, podchodząc do niej. Allie przewróciła oczami.
-Nie jestem twoim kochaniem-powiedziała ozięble. Justin zmarszczył brwi, patrząc na nią lekko zdezorientowany przez sposób w jaki się zachowywała. 
-Wszystko w porządku?
-Wszystko jest wspaniale, dziękuję-powiedziała, "rzucając" mu spojrzenie. Nie wiedziała czemu wyładowywała swoją złość i frustracje właśnie na nim, ale była tak strasznie poirytowana widząc go wtedy z tymi fankami. Justin po prostu spojrzał na nią.
-Jestem zmęczona i potrzebuję trochę snu. Idę uciąć sobie drzemkę- Allie orzekła i nie czekając na jego odpowiedź, odwróciła się i szybko poszła w stronę swojego łóżka.
-Serio? Ona jest tak cholernie myląca. Nienawidzi mnie, następnie lubi, a potem znowu mnie nienawidzi! Co do cholery mam zrobić?- pomyślał Justin. Patrzył jak odchodzi, po czym odwrócił się w stronę Jasmine, która siedziała w ciszy obserwując ich.
-Co z nią?- zapytał Justin. Jasmine milczała, po czym odpowiedziała cicho : 'Spójrz...nie bierz tego osobiście. Ona jest teraz po prostu smutna.'
-Dlaczego?-Jasmine znów przez chwilę milczała, niepewna tego co powinna powiedzieć i ile powinna powiedzieć. "Przed chwilą dowiedziała się.....ten facet w Kolorado, ten którego lubi zabiera inną dziewczynę na ich szkolny bal- Justin uniósł brwi.
-Nie spodziewałem się tego-pomyślał. Nie miał pojęcia, że tam w Kolorado był chłopak którego lubiła.
-Powinienem wiedzieć, że istnieje jakiś facet, którego lubi tam w Kolorado, chociaż...- z jakiegoś powodu to było dla niego raniące, że była zainteresowana jakimś tajemniczym facetem. Justin beznadziejnie chciał uwierzyć, że powód dla którego jest to bolesne, to fakt, że chciał ją przekonać by go polubiła, by mógł z nią uprawiać seks i wygrać zakład. Ale z jakiegoś powodu nie myślał, że to właśnie był to. Coś mówiło mu, że było to z całkowicie innego powodu.
-Oh- odpowiedział po chwili.
-Ta-powiedziała Jasmine-Więc..to powód dla którego była dla ciebie taka chłodna. To nie przez ciebie, to przez niego- Justin przytaknął, rozumiejąc.
-Dlaczego ten facet zaprosił jakąś inną laskę na tańce? Allie jest taka gorąca i jest taką miłą osobą. Nie rozumiem dlaczego nie chciał wziąć jej-pomyślał. 
Justin rozpaczliwie chciał pójść i mieć pewność, że z Allie wszystko w porządku. Nie lubił gdy była smutna(chociaż nie miał pojęcia dlaczego) i chciał zrobić coś, co sprawi, że poczuje się lepiej. I wtedy wpadł na pewien na pomysł. Po chwili, Justin powiedział 'pójdę z nią pogadać'. Widzą jak Jasmine potakuje, odważył się zejść na dół, gdzie znajdowały się łóżka. Były tam cztery łóżka, dwa po jednej stronie i dwa po drugiej. Małe kurtyny zostały przymocowane do zewnętrznej powierzchni każdego łóżka, więc gdy osoba leżąca w nich chciała pójść spać i mieć trochę prywatności, mogła zasłonić kurtynę i zasłonić się przed innymi. Justin od razu wiedział, które łóżko było Allie, ponieważ tylko jedno z nich miało zasłoniętą kurtynę. Było to górne, piętrowe łóżko po jego lewej stronie. Justin podszedł i delikatnie odsłonił zasłonkę. Allie leżała twarzą do niego z zamkniętymi oczami. Jej oczy od razu się otworzyły, gdy usłyszała jak ktoś odsłania zasłonkę. Justin spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy. Allie jęknęła.
-Próbuję spać, co?-warknęła.
-Wstawaj-powiedział.
-Nie- powiedziała i zamknęła swoje oczy próbując znowu usnąć.
-Proszę?
-Nie.
-Allie.
-Nie.
-No dalej!-Justin błagał. Allie otwarła ponownie swoje oczy i spojrzała na niego.
-CO?!
-Wstawaj .
-Dlaczego?-jęknęła
-Ponieważ-Justin uśmiechnął się do niej figlarnie-Jest coś co muszę ci pokazać.

*wyrażenie let your guards down- wyrażenie mówiące, właściwie o pokazaniu swoich prawdziwych emocji, powiedzieć komuś coś o sobie, chcieć kogoś poznać

________________________
Boże kochani! Tak strasznie was przepraszam, że tyle zajęło mi przetłumaczenie tego rozdziału, ale wiecie miałam TYYYYLE zaległości do nadrobienia, ale mam dobrą wiadomość : dziś zdałam ostatnią rzecz i jestem wolna. Będę pisać często i postaram się już was nie zawieść. Jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że rozumiecie, jestem w 3 gimnazjum, za chwilę liceum muszę mieć dobre oceny na koniec. Trzymajcie za mnie kciuki bym dostała się tam gdzie chcę. Kocham was i mam nadzieję, że rozdział się wam podoba, jest STAAAAAAASZNIE długi, ale to chyba dobrze prawda? Kocham was, wasza DameBiebss.
Jeśli chcecie się o coś mnie zapytać :